Katarzyna Czubała-Vyborov
Urodziła się w Lublinie. Od ponad dwudziestu lat mieszka w Chełmie. Ukończyła studia doktoranckie na kierunku neofilologia w zakresie językoznawstwa słowiańskiego (UMSC Lublin), uzyskując w 2005 roku stopień doktora nauk humanistycznych. W ramach drugiego kierunku ukończyła wyższe studia magisterskie w zakresie filologii germańskiej oraz cztery kierunki studiów podyplomowych: nauczanie plastyki i muzyki oraz etyki i filozofii. Poliglotka i poetka. Od 2010 roku należy do Chełmskiej Grupie Literackiej Lubelska 36.
Katarzyna Czubała-Vyborov pracuje obecnie w Zespole Szkół Ekonomicznych i Mundurowych im. gen. Władysława Andersa w Chełmie jako nauczycielka języka rosyjskiego. Zawodowo zajmują ją języki obce. Zna kilka, w tym biegle rosyjski i niemiecki. Opublikowała, głównie w ogólnopolskich czasopismach naukowych i na portalach internetowych, ponad 40 artykułów i recenzji z dziedziny językoznawstwa oraz metodyki nauczania języków obcych.
Interesuje się m.in. malarstwem, muzyką, tańcem i fotografią. Gra na gitarze, maluje i fotografuje. Lubi jazdę na rowerze i grę w tenisa, ale największą jej pasją jest poezjowanie. Pisze wiersze, haiku, limeryki, scenariusze przedstawień teatralnych oraz bajki dla dzieci, do których sama tworzy ilustracje. Już w szkole podstawowej lubiła wykonywać książeczki. Kartki ze swoimi ilustracjami i tekstami oprawiała w kolorowe okładki i dawała najbliższym w prezencie.
W 2009 roku debiutowała na łamach „Angory” wierszem Na wrzosowisku. Jej utwory poetyckie ukazały się również w Piśmie Literacko-Artystycznym „Egeria” i w kilku chełmskich antologiach. Wydawnictwo TAWA wydało jej cztery zbiory poezji: Akwarelą wyobraźni (2010), Bursztynową łodzią (2012), Czwarty kolor tęczy (2013) i Drzewa barwami pachnące (2023). Ponadto, nakładem TAWY, ukazały się trzy wierszowane bajki dla dzieci: Denis i inne bajeczki z mojej półeczki (2017), Kaprysek i inne bajki niezapominajki (2019) oraz O Staśku Podróżniczku (2023). Ilustracje i fotografie, którymi zdobi tomiki poezji i bajki, wykonuje sama. Dopełniają jej utwory, ilustrują emocje i nastroje.
Wielokrotnie wyróżniana w konkursach poetyckich, plastycznych i fotograficznych.
Częstym motywem w poezji autorki jest przyroda, z której czerpie inspirację do działania. To ona staje się źródłem jej duchowej wrażliwości oraz rytmem i porządkiem życia wyznaczonym przez Stwórcę, do którego odwołuje się w chwilach zagrożenia. Kiedy czuje się bezpieczna, zachwyca się światem, jakby oglądała go po raz pierwszy: Zachwyca mnie uroda tkanin, faktura wody, talent artysty, nieustanna metamorfoza przyrody. Wzrusza mnie człowieczy los, ulotność chwili i czuły gest. Potrafię cieszyć się z małych rzeczy i odnajdować namiastkę poezji w prozie życia. Katarzyna Czubała-Vyborov, dzięki różnorodnym zajęciom twórczym ucieka od nudy, małości, nieszczerości, i dodaje: Lubię rozmowy (szczególnie z bliskimi), zabawę modą i słowem, niebanalny obraz i fotografię, spacery, spotkania, zapach konwalii i smak poziomek. Waldemar Taurogiński
WIERSZE
– Katarzyna Czubała-Vyborov –
Modlitwa 1
Dziękuję, Panie, za nogi,
co śpieszą po trotuarze.
Nie czuję się jak ubogi,
gdy czasem boso iść każesz.
Dziękuję, Panie, za oczy,
co widzą więcej niż trzeba.
Czasem deszcz łez je zamoczy,
wiatr powieje prosto z nieba.
Dziękuję, Panie, za usta,
co łakną na co dzień chleba.
A kiedy mowa jest pusta –
zbierają okruchy nieba.
Dziękuję, Panie, za uszy,
co słyszą dźwięki i słowa.
Czasem milczenie je wzruszy
i cisza codziennie nowa.
Dziękuję, Panie, za ręce,
co do pracy rwą się same.
I nie proszę o nic więcej.
Dobrej nocy, Panie. Amen.
Zaufanie
zaufałam drzewu
objęło ramieniem spojrzenie balkonu
z sikorką gołębiem i szpakiem
za szkłem
woalem okryło kwietniowy sen
strzegło muz na wzgórzu mgieł
broniło od dżdżów
wronich skarg
słonecznych burz
uciekłam od małości
uśmiechów marionetek
posągów bez wyrazu
od świtu po zmierzch
czułam łagodność liścia
pokorę kwiatu
siłę owocu
zaufałam drzewu
Dwa słowa
znalazłam ją w sadzie
seledyn rumieńca
pisał strofy o wczesnej jesieni
spragnieni
szukaliśmy pestki
w owocu prawdy
nad nami drzewa skrzydlate
malowane ptaki
dwa słowa
dojrzały szybciej
niż śliwka
W majową burzę
Pan Bóg dmuchawce zdmuchuje z nieba,
chmura granatem się maluje.
Tenorzy wiosny, nut im nie trzeba,
wtórują aurze swym „Alleluja”.
Pierwszy błysk, już brzoza w aureoli,
świeżych traw targana czupryna.
Litanie, psalmy szepcą powoli,
gdy teatr światła się rozpoczyna.
W majową burzę stoję przy oknie.
Deszcz niczym Piłat włócznią siecze.
Modlitwa moja na szybie moknie,
wiatr rozsiewa troski człowiecze.
Matko, w niebieskiej od łez sukience,
która ból koisz zapachem bzów.
Proszę o jedno i o nic więcej:
dźwigać krzyż życia pomóż mi znów.

