Po dwóch latach dobrej passy powiat chełmski ma pod górkę z inwestycjami. Nie może rozstrzygnąć przetargu na budowę drogi przez gminy Chełm i Kamień a dwie inne inwestycje, które miały mieć niemal pewne dofinansowanie, wypadną przez niedopatrzenia.
Kilka dni temu minął termin składania ofert w kolejnym już przetargu na remont drogi z Rożdżałowa w gminie Chełm do Ignatowa w gminie Kamień. Poprzednie trzy licytacje były unieważniane, bo wykonawcy żądali znacznie więcej niż na inwestycję zaplanował powiat. Starosta chciał zmusić wykonawców do obniżenia ceny, ogłaszając przetarg ofertowy i ograniczając zadanie tylko do remontu nawierzchni. Wykonawcę chodników urzędnicy planują wybrać w licytacji w przyszłym tygodniu. Niestety, zabiegi urzędników nie przyniosły zamierzonego efektu. Cena zamiast maleć, rośnie. Najtańsza oferta, złożona przez Przedsiębiorstwo Drogowo-Mostowe Włodawa, przekroczyła 7,6 mln zł, gdy powiat zaplanował na to 6 mln zł.
– Mamy 30 dni na rozstrzygnięcie lub unieważnienie przetargu. Czekamy jeszcze na to, jak potoczy się licytacja na remont chodników przy tym odcinku – mówi Piotr Deniszczuk, starosta chełmski.
Nieoficjalnie urzędnicy przyznają, że nie bardzo wiedzą jak ugryźć temat. Powiat dostał na inwestycję 3 mln zł dofinansowania w ramach Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych, ale pieniądze musi rozliczyć do końca listopada br. Przeciąganie sprawy może to mocno skomplikować. Ale nie chcą też przepłacać za inwestycję, bo – jak twierdzą – można ją wykonać znacznie taniej. Decyzja ma zapaść po licytacji na przebudowę chodników.
Ale to nie jedyny zgryz urzędników. Okazuje się, że dwie inne inwestycje, które miały mieć niemal pewne dofinansowanie wypadną przez niedopatrzenia. Pierwsza to remont mostu w Sawinie przy ul. Chełmskiej wraz z remontem 800 metrów nawierzchni. Na budowę można było łatwo pozyskać pieniądze z Ministerstwa Infrastruktury (udało się to np. kilka lat wcześniej w przypadku mostu na ulicy Brzeskiej w Sawinie). Termin składania wniosków minął w lutym a w kwietniu minister dzielił dotacje. Wniosek chełmskiego powiatu jednak nie został nawet złożony, bo nawalił wykonawca projektu budowanego. Wybrana w przetargu firma nie przygotowała dokumentacji na czas.
Drugi projekt, który raczej nie doczeka się realizacji, to drogowy hit, jakim miał być remont trasy z Wierzbicy przez Sawin do Rudy-Huty. Trakt jest dla kierowców bardzo istotny, bo nie tylko skraca znacznie dojazd mieszkańcom gmin do Łęcznej czy Lublina. Ale w razie konieczności może być alternatywną drogą od krajowej „dwunastki” przez wojewódzką „nadbużankę” do przejścia granicznego w Dorohusku. Te argumenty znalazły się w tzw. fiszce składanej przez starostwo przed ostatecznym projektem. Oczywiście stan drogi jest tak fatalny, że i bez tych argumentów kwalifikuje ją do naprawy.
Nieoficjalnie odwiedziliśmy się, że fiszka może zostać odrzucona z powodu zachwiania proporcji inwestycji po stronie polskiej i ukraińskiej. Lider projektu, czyli powiat zaplanował u siebie 27 km dróg do remontu a po stronie ukraińskiego partnera zaledwie 8. Czyżby ktoś nie doczytał wytycznych projektu? Szkoda, bo z transgranicznego projektu można było pozyskać aż 90 proc. dofinansowania.
Fragment powiatówki z Wierzbicy przez Kozią Górę do Sawina nie ma szczęścia do unijnego dofinansowania. Rok temu urzędnicy starosty mieli dostać na jego remont pieniądze z Regionalnego Programu Operacyjnego. Ale okazało się, że z projektu mogą być finansowane tyko remonty dróg łączące się z drogami krajowymi. (bf)
