Na XII sesji Rady Gminy Wyryki, która odbyła się pod koniec czerwca, pojawił się przedstawiciel inwestora zainteresowanego budową w gminie trzech farm wiatrowych oraz ogromnej farmy fotowoltaicznej o powierzchni około 190 ha. Jego obecność wzbudziła duże zainteresowanie – zarówno wśród radnych, jak i mieszkańców – szczególnie w kontekście planów sprzed lat, gdy za kadencji ówczesnego wójta planowano stworzenie w Wyrykach największej po wschodniej stronie Wisły farmy wiatrowej.
Reprezentant spółki EWProjekt z Inowrocławia wystąpił na początku obrad. W swoim wystąpieniu podkreślił, że planowane na terenie gminy instalacje będą nowoczesne i bezpieczne, a lokalne społeczności mogą liczyć na realne korzyści – nie tylko z tytułu podatków do budżetu gminy, ale także bezpośrednich rekompensat dla mieszkańców mieszkających w pobliżu elektrowni.
W przypadku farm wiatrowych inwestor deklaruje zachowanie obowiązujących przepisów dotyczących odległości od zabudowań. Natomiast farma fotowoltaiczna, która miałaby zająć aż 190 ha, przynieść ma gminie znaczne wpływy z podatków – nawet do 250 tys. zł rocznie z jednej instalacji. Co istotne, firma zapewnia, że wszystkie działania prowadzone będą w duchu pełnej transparentności oraz we współpracy z lokalną społecznością.
W promieniu kilometra od inwestycji przewidziane są środki na wsparcie mieszkańców – do podziału będzie nawet 140 tys. zł, o ile oczywiście farma powstanie. Inwestor poinformował, że posiada trzy potencjalne lokalizacje pod turbiny wiatrowe – jedna z nich już teraz spełnia wszystkie wymogi formalne, natomiast pozostałe dwie znajdują się w odległości około 650 metrów od zabudowań i będą możliwe do realizacji po zmianie miejscowych przepisów. Dwie lokalizacje położone są w Suchawie, a jedna w Lubieniu.
Do tego dochodzi budowa elektrowni fotowoltaicznej z własnym bankiem energii, która ma mieć powierzchnię nawet 190 ha i być zainstalowana na ruchomych postumentach, by ekrany automatycznie podążały za ruchem słońca. Obawy mieszkańców wzbudziła wysokość konstrukcji. Firma zapowiedziała, że w zgłoszeniu będzie to 280 metrów dla jednego wiatraka, ale standardowo konstrukcje są niższe – mają ok. 240-250 metrów wysokości.
Sesja, na której przedstawiono plany inwestycji, miała również znaczący wymiar dla funkcjonowania lokalnego samorządu. Radni zapoznali się z raportem o stanie gminy za 2024 rok oraz ze sprawozdaniami z wykonania budżetu. Po przeprowadzonej debacie rada jednogłośnie udzieliła wójtowi Bernardowi Błaszczukowi wotum zaufania oraz absolutorium za wykonanie budżetu w 2024 roku. To wyraźny sygnał, że działania wójta spotykają się z aprobatą radnych.
Nie zabrakło również kontrowersji – rada podjęła uchwały o likwidacji punktów przedszkolnych w Kaplonosach, Suchawie i Wyrykach. Decyzje te były podyktowane tym, że punkty realnie wchodzą w skład Szkoły Podstawowej w Wyrykach, więc likwidacja była jedynie uporządkowaniem stanu prawnego.
Pojawienie się dużego inwestora w sektorze odnawialnych źródeł energii może oznaczać nowy rozdział w historii gminy Wyryki – być może wreszcie uda się zrealizować plany, które przed laty wydawały się zbyt ambitne. Tym razem jednak, jak zapowiadają przedstawiciele firmy, kluczowe mają być dialog z mieszkańcami, realne korzyści dla lokalnej społeczności oraz poszanowanie obowiązujących przepisów. Czy gmina stanie się liderem zielonej transformacji energetycznej w regionie? Może tak być.
Obecnie na jej terenie funkcjonuje jedna biogazownia. Kolejna firma złożyła wniosek o budowę następnej. Jeśli do tego dojdzie przynajmniej jedna farma wiatrowa i potężna elektrownia słoneczna, to do gminnego budżetu co roku będą wpływać znaczne kwoty, które będzie można przeznaczyć choćby na usługi społeczne, które zatrzymają czy choćby spowolnią lawinowe wyludnianie się gminy, która już teraz jest najrzadziej zaludniona w całym powiecie.
– Debatujemy nad raportem o stanie gminy i naszą oświatą, a z obliczeń wynika, że w ciągu najbliższych lat może przyjść taki rok, w którym na terenie naszej gminy nie urodzi się nawet jedno dziecko – mówił wójt Bernard Błaszczuk. – To zatrważające dane, bo nawet nasi jeszcze biedniejsi sąsiedzi ze Starego Brusa tak strasznej demografii nie mają, więc mam taką gorąca prośbę, żeby robić wszystko, by tych dzieci jednak przybyło. (bm)

