Trzymając w obu dłoniach noże, dwukrotnie ugodził żonę w okolice klatki piersiowej. Przed Sądem Okręgowym w Lublinie zapadł wyrok w sprawie przeciwko chełmskiemu adwokatowi. Bartosz W. odpowiadał za usiłowanie zabójstwa. Został skazany na 3 lata więzienia.
Proces ciągnął się przez kilka lat. Zdaniem chełmskiej prokuratury oskarżony działał z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia swojej żony, gdy w nocy z 13/14 lipca 2016 roku rzucił się na kobietę z dwoma myśliwskimi nożami. Sąd Okręgowy w Lublinie był jednak innego zdania i w 2021 roku uniewinnił Bartosza W. od usiłowania zabójstwa.
Zmienił też kwalifikację drugiego czynu zarzucanego oskarżonemu – ze znęcania się na zniewagę i naruszenie nietykalności cielesnej kobiety. Wyrok zmienił natomiast sąd odwoławczy, prawomocnie skazując W. za znęcanie się nad kobietą na 1 rok i 8 miesięcy więzienia, zaś postępowanie w części dotyczącej usiłowania zabójstwa przekazując do ponownego rozpatrzenia przez „okręgówkę”.
Sprawa dopiero niedawno trafiła na wokandę, a oskarżony, który przebywa w areszcie, poprosił o niedowożenie go na kolejne rozprawy. Stwierdził, że z żoną ma dobry kontakt, a wszystko, co miał do dodania w tej sprawie, już powiedział.
Po przesłuchaniu świadków i uzupełnieniu materiału SO w Lublinie, 31 lipca, wydał wyrok. Bartosz W. został uznany za winnego usiłowania zabójstwa żony i spowodowania średniego uszczerbku na jej zdrowiu. Tym samym lubelski sąd skazał prawnika na… trzy lata pozbawienia wolności. Oskarżony ma też zapłacić 40 tys. zł pokrzywdzonej tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę oraz uiścić 400 zł na rzecz Skarbu Państwa. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.
Bił, czym popadło
Według ustaleń chełmskich śledczych gehenna kobiety trwała od 10 do 14 lipca 2016 roku. Zdradzony Bartosz W. pastwił się nad żoną – groził jej zabójstwem, opluwał, pociął nożem ubrania, kopał i bił pięściami, paskiem od spodni, kijem od mopa, pałką teleskopową po całym ciele oraz drewnianym stołkiem po głowie.
W nocy z 13/14 lipca, pod nieobecność dzieci, pijany prawnik dwukrotnie dźgnął ją w okolice klatki piersiowej myśliwskimi nożami. Zakrwawiona kobieta rzuciła się do ucieczki, a mąż-oprawca cisnął w jej stronę tasakiem, lecz ostrze trafiło we framugę. Ofiara skryła się w pobliskiej aptece. Kiedy pogotowie zabierało ją do szpitala, byłą nieprzytomna. Szybka operacja uratowała jej życie.
Prokuratura oskarżyła chełmskiego prawnika o znęcanie się nad żoną i usiłowanie zabójstwa oraz posiadanie nielegalnej amunicji. Oskarżony od początku nie przyznawał się do winy i twierdził, że kobieta przypadkiem nadziała się na wszystkie przedmioty, w tym noże. (pc)

