Takiego cyrku jeszcze nie było. Starosta chełmski Piotr Deniszczuk z PSL podczas transmitowanej w internecie sesji użył w stosunku do radnego opozycji wyjątkowo niecenzuralnego słowa na „ch”? Gdy zaczęło huczeć o sprawie, nagranie z sesji nagle zniknęło a w jego miejsce pojawiło się nowe, z wyciszonym przekleństwem. Ale w internecie przecież nic nie ginie.
Wiele rzeczy już widzieliśmy, do wielu zachowań starosty przywykliśmy, ale takiej publicznej wpadki dawno nie było. Ale od początku. W porządku obrad ostatniej sesji Rady Powiatu Chełmskiego, która odbyła się 29 listopada, znalazł się punkt o zmianie statutu powiatu. Sprawa dotyczyła likwidacji niepotrzebnych komisji w radzie powiatu (o czym szerzej w odrębnym artykule). Przed głosowaniem nad porządkiem obrad radny Jarosław Wójcicki zwrócił się o zdjęcie tego punktu z obrad.
Jego zdaniem popełniono błąd, bo nie przekazano radnym pisemnego uzasadnienia do uchwały, przez co później uchwałę może podważyć wojewoda. Radny zaproponował, żeby przenieść ten punkt na obrady kolejnej sesji, bo i tak likwidacja komisji następowałaby od nowego roku. Starosta Piotr Deniszczuk upierał się przy zachowaniu ustalonego porządku.
– Mówiłem wcześniej i chcę jeszcze raz powtórzyć, że uzasadnienie pani sekretarz przedstawiła a szeroko uzasadniał ten wniosek również pan radny Szczepaniak. A więc wydaje mi się, że tu wszystko jest jasne i ja nie wiem dlaczego pan radny ch… Wójcicki chce blokować wszystkie pozytywne zmiany – wypalił starosta.
Nie wszyscy radni na żywo wyłapali wypowiedziane obraźliwe określenie. A już po sesji byli wyraźnie zaskoczeni tym, co słychać na nagraniu. Przekleństwo dokładnie słyszeli oglądający transmisję z sesji w internecie. Po sesji skopiowali fragment z wulgaryzmem i zaczęli rozsyłać między sobą. Nie dowierzając, że tak wulgarne słowa mogły paść publicznie podczas sesji z ust starosty.
– To się nie mieści w głowie. Prostackie i chamskie zachowanie. Ale taką mamy władzę w powiecie. Tak właśnie starosta traktuje i ocenia innych – komentowali żenujące zachowanie.
Pomimo prób nie udało nam się uzyskać komentarza starosty w tej spawie. A chcieliśmy zapytać czy zdaje sobie sprawę, co słychać na nagraniu z sesji. Ale chyba on sam albo ktoś z jego otoczenia zorientował się, jaką wpadkę zaliczył, bo oryginalne nagranie z obrad, które publikowane jest na kanale starostwa na portalu YouTube, zniknęło. W jego miejsce, w piątek 2 grudnia, pojawiła się kolejna wersja z wyciszeniem akurat w momencie, kiedy pada obraźliwe słowo. Kto i na czyje polecenie manipulował przy zapisie z sesji? Zapytaliśmy o to w starostwie.
Staroście nie po raz pierwszy zdarzało się publicznie i niewybrednie atakować swoich przeciwników, nazywając ich np. wichrzycielami czy ormowcami, a wójtom zarzucać nieudolność. Już wcześniej atakował na wizji radnego Wójcickiego, ale nigdy w taki sposób. Widocznie radny zalazł staroście aż tak za skórę, że bezwiednie wypsnęło mu się wulgarne i obraźliwe słowo. J. Wójcicki był w komisji rewizyjnej, która zgłosiła do RIO nieprawidłowości przy inwestycjach starosty.
A potem był jednym z radnych, którzy zawiadomili o tym prokuraturę. Śledczy przesłuchują w tej sprawie pracowników starostwa, członków zarządu i radnych. A teraz dodatkowo ze swojego zachowania, które nie licuje z zajmowanym stanowiskiem, będzie się musiał tłumaczyć Deniszczuk. Bo za publiczne znieważenie funkcjonariusza publicznego grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku – mówi Kodeks karny.
– W wielu sprawach nie zgadzam się ze starostą i nie pałam do niego sympatią, ale nigdy nie użyłbym w stosunku do niego takiego określenia – mówi Jarosław Wójcicki. – Do tej pory przymykałem oko na obrażanie mnie i tolerowałem docinki pod moim adresem, ale są pewne granice. Zamierzam złożyć zawiadomienie do prokuratury o zniesławienie funkcjonariusza publicznego. (bf)

