Powiat chce kupić nowe auto służbowe. W przyszłorocznym budżecie „zaklepał” na ten cel ponad 150 tys. zł. Opozycja z radnym, Mariuszem Zańko na czele twierdzi, że to stanowczo za dużo. – Jest to kwota maksymalna, a wynik przetargu prawdopodobnie będzie dużo niższy niż jest to w projekcie – zapewnia starosta Andrzej Romańczuk.
Obecnie włodawskie starostwo korzysta z Seata Alhambry z 2006 r. Auto ma prawie 400 tys. kilometrów przebiegu i praktycznie co miesiąc czy dwa ulega mniejszym lub większym awariom. Ze względu na wiek i przebyte kilometry, naprawy są coraz droższe i bardziej skomplikowane, zapadła więc decyzja o zakupie nowego samochodu.
Tym bardziej, że większość urzędów w województwie lubelskim dysponuje lepszymi autami niż ten włodawski. Wystarczy wspomnieć, że starosta chełmski ma do dyspozycji Kia Optimę kombi z podgrzewanymi i wentylowanymi fotelami, ze skórzaną tapicerką, podgrzewaną kierownicą, tempomatem, przyciemnianymi szybami i na osiemnastocalowych aluminiowych felgach oraz z innymi licznymi dodatkami. Nie wiadomo, w jaki model będzie celowało włodawskie starostwo – pewnie nie będzie to żadna z flagowych limuzyn, a raczej coś ze stajni Skody czy Volkswagena.
Opozycja z PiS, z radnym powiatowym Mariuszem Zańko na czele, jest oburzona. – Tak biednego i zadłużonego powiatu nie stać na kupowanie drogich samochodów – mówi Zańko. – Oczywiście, nowe auto jest potrzebne, ale uważam, że wystarczy na nie kwota rzędu 80-100 tysięcy złotych. Dlatego na najbliższej sesji będę wnioskował o przesunięcie z tych środków kwoty 35 tys. zł z przeznaczeniem na piłkę nożną, które bardzo przydadzą się Włodawiance – dodaje radny.
– Kwota zapisana w projekcie budżetu na zakup samochodu jest kwotą maksymalną – odpowiada starosta Andrzej Romańczuk. – Nie wiemy, jaki będzie wynik ogłoszonego przetargu, prawdopodobnie będzie to jednak suma dużo niższa niż ta w budżecie. Ponadto jest to wydatek rzeczowy, nie zaś bieżący.
Samochód będzie służył nam przez wiele lat, bo obecny jest w takim stanie, że korzystanie z niego staje się powoli niebezpieczne i dla jego pasażerów i dla innych użytkowników dróg. Warto też dodać, że nowy samochód nie będzie tylko do dyspozycji starosty i urzędników, lecz będzie też służył pracownikom jednostek podległych – dodaje Romańczuk.
Z ciekawości przejrzeliśmy oferty kilku najbardziej popularnych „urzędniczych” modeli aut. I tak na przykład dość przeciętnie wyposażona Skoda Superb z silnikiem diesla i automatyczną skrzynią biegów to wydatek przynajmniej 140 tys. zł. Za 80 tys. zł, o co postuluje M. Zańko, można kupić chociażby podstawową wersję Volkswagena Golfa z 1-litrowym silnikiem benzynowym i ręczną skrzynią biegów, a za niecałe 83 tys. zł podobnie wyposażoną Skodę Octavię. (bm)

