Wybory samorządowe coraz bliżej i coraz więcej emocji wywołuje w gminie Urszulin zbliżająca się walka o fotel wójta. Zapowiada się ona niezwykle pasjonująco, bo główni kandydaci nie tylko nie szczędzą sobie uszczypliwości, ale też nie kryją wzajemnej awersji.
Niemal na każdej sesji w gminie Urszulin przewodniczący i wójt wytykają powiatowym władzom, że po macoszemu traktują inwestycje drogowe na terenie gminy. Tomasz Antoniuk zapowiada, że jest przygotowany do wyborów, ma na nie plan, ludzi i plany, co trzeba jeszcze w gminie zrobić. Jego najpoważniejszym konkurentem może być Adam Panasiuk, dzisiaj etatowy członek zarządu powiatu włodawskiego. Piszemy może, bo sam przyznaje, że jeszcze nie zdecydował czy będzie rywalizował z Antoniukiem o władzę w rodzinnej gminie, czy też zdecyduje się startować do rady powiatu.
Obaj panowie nie kryją, że za sobą nie przepadają. Panasiuk uważa, że wójt, zarzucając powiatowi drogowe uchybienia, chce odwrócić uwagę od swoich potknięć drogowych, jak chociażby kwestii budowy ścieżki rowerowej, która ma kosztować niebotyczne pieniądze. – Dziwi mnie, że na sesjach nie mówi się o największej inwestycji gminnej, jaką jest budowa ciągów pieszo-rowerowych przy DK 82. Gmina na ten cel pozyskała z Polskiego Ładu prawie 5 mln zł przy założeniu wkładu własnego niecałych 300 tys. zł. W przetargu inwestycja ta osiągnęła wartość aż ponad 12 mln zł! Po odrzuceniu jednej części, czyli budowy 1 km przez centrum Urszulina, gmina podpisała umowy na ok. 8 mln zł.
Reasumując, na budowę 2 kilometrów ścieżki, ok. 150 metrów ul. Krótkiej oraz słynnej już fontanny przed Urzędem Gminy, gmina dorzuci dodatkowe ok. 3 mln wkładu własnego w postaci kredytu, czyli zrzucimy się na to my, mieszkańcy, w podatkach i opłatach lokalnych. Powiat też będzie budował ścieżkę rowerową, ale nasza inwestycja będzie kosztowała ok. 1,2 mln za kilometr, a więc niemal trzy razy taniej. Ale tego na sesji się nie dowiemy, o tych sprawach tam się nie rozmawia. Lepiej zająć się wymyślaniem różnych epitetów na drogi powiatowe – mówi Panasiuk.
W ripoście Antoniuk również nie gryzie się w język. – Pan Panasiuk niech lepiej zajmie się pilnowaniem inwestycji powiatowych. Jest w samorządzie 20 lat, a stan szpitala czy dróg powiatowych właśnie jest fatalny, więc życzę mu, by w końcu zajął się tymi zadaniami. Z obecnym starostą Andrzejem Romańczukiem współpracuje mi się bardzo dobrze, można z nim normalnie i merytorycznie porozmawiać, nie wiem więc dlaczego pan Adam próbuje nam wytykać rzeczy, o których nie ma pojęcia. Nasze ścieżki rowerowe są w realizacji droższe od powiatowych, bo przebiegają w pasie drogi krajowej, są więc budowane zgodnie z wytycznymi GDDKiA. Są szersze, połączone z chodnikiem, muszą mieć zbudowany kanał technologiczny, a oświetlenie musi spełnić bardzo rygorystyczne wymogi.
Do tego do każdej posesji musimy zbudować zjazdy, dlatego nikogo nie może dziwić, że siłą rzeczy ich budowa musi kosztować więcej – tłumaczy wójt. Przyznaje również, że chce i będzie ubiegał się o kolejną kadencję. – Mam jeszcze bardzo dużo pracy do wykonania. Mam gotowy plan na konkretne inwestycje, mam też ludzi chętnych do pracy na rzecz samorządu i będę walczył o głosy wyborców w wiosennych wyborach – przyznaje Antoniuk. Plany pokrzyżować mogą mu praktycznie tylko dwie osoby. To oczywiście Adam Panasiuk oraz Kamila Grzywaczewska, która jest typowana albo do sejmiku, albo do fotelu wójta właśnie. (bm)

