AVIA ŚWIDNIK – ChKS CHEŁMIANKA 1:0 (1:0)
1:0 – Kursa (32).
ChKS: Brzozowski – Wiatrak, Bobrov, Budzyński, Szczodry, Bednara, Piekarski, Bonin, Czułowski, Wójcik (70 Myśliwiecki), Knap (80 Perdun).
AVIA: Rosiak – Drozd, Midzierski, Kursa, Mykytyn, Niewęgłowski, Dobrzyński, Uliczny, Kunca (84 Rak), Zając (64 Maluga), Kompanicki.
Ostatni korzystny wynik na stadionie w Świdniku Chełmianka wywalczyła wiosną 2016 roku, kiedy to zremisowała 2:2. W czterech kolejnych konfrontacjach górą byli zawodnicy Avii. Nie inaczej stało się też w sobotnie popołudnie. Gospodarze wygrali nieznacznie, a jedynego gola zdobył były gracz chełmskiej drużyny, Rafał Kursa. Zresztą przeciwko zespołowi trenera Tomasza Złomańczuka na boisku pojawiło się jeszcze czterech byłych piłkarzy Chełmianki: Paweł Uliczny, Mateusz Kompanicki, Dawid Niewęgłowski i Rafał Dobrzyński.
Oba zespoły znają się doskonale, więc trudno było oczekiwać elementów zaskoczenia przeciwnika. Chełmianka świetnie wiedziała, iż zawodnicy Avii są bardzo groźni przy stałych fragmentach gry, do których podłączają się obrońcy Rafał Kursa, Roman Mykytyn i biegający do niedawna po ekstraklasowych boiskach Tomasz Midzierski. I właśnie w taki sposób padła jedyna bramka meczu. W 32 min. Tomasz Zając dośrodkował piłkę z rzutu rożnego na pierwszy słupek. Kursa ubiegł defensorów Chełmianki i uderzył futbolówkę głową, kierując ją w stronę drugiego słupka. Nienajlepiej ustawiony Dominik Brzozowski nie zdołał jej sięgnąć i piłka wpadła do siatki.
Do tego momentu gra była wyrównana, a obie drużyny nie zdołały stworzyć sobie stuprocentowych sytuacji strzeleckich, bo więcej uwagi poświęcały na to, by nie popełnić błędu w defensywie. Po stracie gola Chełmianka miała dwie okazje do zdobycia wyrównującej bramki. Najlepszą zmarnował Oskar Szczodry. Goście przechwycili piłkę na swojej połowie i wyszli z szybkim kontratakiem. Mając przewagę trzech na dwóch pomocnik Chełmianki, zamiast rozegrać piłkę na prawe skrzydło do Jakuba Knapa, prowadził ją przez prawie 60 metrów i w ostatecznym rozrachunku obrońcy Avii zdążyli go dogonić, i zażegnać niebezpieczeństwo. Kolejną dobrą sytuację miał Patryk Czułowski.
Na 25-metrze przejął źle zagraną przez defensora gospodarzy piłkę, ale nie miał pomysłu na to, jak skorzystać z ofiarowanego przez przeciwnika prezentu. Akcje Chełmianki niczym nie różniły się od tych, jakie oglądaliśmy w ostatnich jej meczach z Wisłoką Dębica czy Koroną II Kielce. Przede wszystkim brakowało odpowiedniego tempa. A gdy już goście przyspieszyli grę na połowie rywala, co należało do rzadkości, pojawiał się problem z dokładnym dograniem piłki, otwierającym drogę do bramki.
W drugiej połowie Chełmianka ruszyła odrabiać straty. Miała dwie bardzo dobre okazje, w obu w roli głównej wystąpił Jakub Bednara. Najpierw po szybkiej wymianie piłki i zagraniu w tempo od Czułowskiego środkowy pomocnik gości uderzył w długi róg, ale trafił w słupek. Kilkanaście minut później Bednara oddał strzał zza pola karnego, jednak i tym razem miał pecha, bo piłka odbiła się od poprzeczki. Goście nie rezygnowali z ataków, bardzo chcieli doprowadzić do remisu, lecz bili głową w mur. Avia z kolei miała kilka groźnych kontrataków i jedną stuprocentową sytuację po rzucie rożnym.
Do dośrodkowanej piłki najwyżej wyskoczył Midzierski i strzelił głową z 8 metrów. Brzozowski zdołał podbić futbolówkę, która ostatecznie uderzyła w poprzeczkę i pozostała w boisku. W 84 min. gospodarze wyszli z kontrą dwa na jeden. Piłkę dostał Uliczny i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Chełmianki. Były gracz chełmskiej drużyny, który w Chełmie spędził cztery lata, przymierzył technicznie, lecz na szczęście dla drużyny trenera Złomańczuka, minimalnie chybił. W doliczonym czasie gry piłkę meczową miał jeszcze Paweł Myśliwiecki, który z 6 metrów trafił prosto w bramkarza Avii.
Choć nie był to zły występ Chełmianki, drużyna opuszczała boisko w nienajlepszych nastrojach. Chełmianie w czwartym meczu z rzędu nie strzelili gola. Zawodnicy i trener Złomańczuk doskonale zdają sobie sprawę, że punkty uciekają, a rywale, którzy zajmują miejsca w dolnej strefie tabeli zaczynają punktować i jeśli chełmianie myślą o w miarę spokojnej zimie, najbliższe spotkanie u siebie z Czarnymi Połaniec muszą rozstrzygnąć na swoją korzyść. Mecz zostanie rozegrany na stadionie miejskim w Chełmie w sobotę 29 października o godz. 14.00. (s)

