Jeronimo Martins Polska, właściciel Biedronek, przysłał nam komentarz do tekstu „Biedronka zabije lokalny handel”, opisującego budowę dyskontu w Żółkiewce. – Nie zgadzamy się z tezą zawartą w publikacji – czytamy w oświadczeniu.
Tydzień temu napisaliśmy, że ruszyła budowa Biedronki w Żółkiewce. Inwestycji, z której cieszą się okoliczni mieszkańcy, boją się za to lokalni przedsiębiorcy, nie tylko z Żółkiewki, ale i z Rudnika czy Gorzkowa. Portugalska sieć jeszcze do Żółkiewki nie zawitała, a już z mapy miejscowości znikły dwa sklepy, m.in. Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska czy ABC, a niepewny jest los sklepu RSP Zagroda. – Została Stokrotka, która powstała w miejsce Groszka, i jeden sklep spożywczy w bloku – opowiadał nam mieszkaniec Żółkiewki. – Co będzie gdy powstanie Biedronka? Boją się też tego handlarze z Gorzkowa czy Rudnika. Stamtąd przecież do Żółkiewki niedaleko – dodawał.
Po emisji tekstu napisało do nas biuro prasowe Jeronimo Martins Polska, właściciela Biedronek. – Nie możemy zgodzić się z tezą zawartą w publikacji. Nasze doświadczenia pokazują, że różne formaty handlu detalicznego, dyskonty, hipermarkety oraz małe sklepy osiedlowe, mogą współistnieć na tym samym rynku, a nawet wzajemnie się uzupełniać – czytamy w oświadczeniu, jakie dotarło do naszej redakcji. – Podkreślamy, że dla sieci Biedronka od początku działalności w Polsce kluczowe są takie kwestie, jak: odpowiedzialna współpraca, wzajemna lojalność i długofalowe partnerstwa z polskimi, lokalnymi producentami artykułów spożywczych. Wiodącą pozycję na rynku sieć Biedronka w dużej mierze zawdzięcza współpracy z krajowymi producentami. Dzięki niej wielu lokalnych dostawców rozwinęło swoją działalność, tworząc nowe miejsca pracy oraz budując kolejne zakłady produkcyjne. Co więcej, obecność sklepów Biedronka i centrów dystrybucyjnych często jest ważnym czynnikiem rozwoju infrastruktury regionów, przyczyniając się tym samym do powstawania nowych miejsc pracy – komentuje biuro. (kg)

