8-letnie bliźniaczki Ania i Zosia Grzywaczewskie z Przymiarek w gminie Urszulin asystowały naszym piłkarzom podczas piątkowego meczu Polska – Urugwaj. Zosia wyprowadziła na murawę Kamila Glika, a Ania Artura Boruca, dla którego było to ostatnie spotkanie w biało-czerwonych barwach. – To było spełnienie ich marzeń – mówi mama dziewczynek Kamila Grzywaczewska.
Dziewczynki od zawsze interesowały się sportem, zwłaszcza piłką nożną, dlatego rodzice czasem zabierali je na mecze. A wszystko zaczęło się od spotkania Polska – Rumunia z 10 czerwca 2017 r. Wtedy to bliźniaczki powiedziały mamie i tacie, że bardzo by chciały choć raz wyprowadzać swoich idoli na boisko. Grzywaczewscy w sierpniu pomogli więc córkom napisać listy do ministra sportu i turystyki Witolda Bańki oraz prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. – Dziewczynki dokładnie opisały, jak bardzo chciałyby towarzyszyć piłkarzom i wysłały im swoje zdjęcia oraz samodzielnie wykonane rysunki – opowiada mama Ani i Zosi. – Odpowiedzi przyszły na początku października. I marzenie córek się spełniło! Tak jak dziewczynki, tak i ja z mężem jesteśmy bardzo szczęśliwi – dodaje Kamila Grzywaczewska. To, że akurat Ania wyprowadziła na mecz z Urugwajem Artura Boruca, a Zosia Kamila Glika to czysty przypadek. Po prostu dzieci stały w kolejce i kolejni piłkarze do nich po kolei podchodzili. Warto dodać, że siostry Grzywaczewskie jako jedyne dzieci z Lubelszczyzny pojawiły się na murawie przez meczem reprezentacji Polski. (kg, fot. Bartłomiej Zborowski).
