O jawne łamanie przepisów oskarża władze gminy Urszulin przedsiębiorca, który miał budować drogę w Grabniaku. Zgoła odmiennego zdania jest wójt, który twierdzi, że wszystko odbywa się zgodnie z projektem i pod nadzorem inspektora. Inwestycja jest w trakcie realizacji. Obecnie odpowiada za nią inna firma.
– Z drogą w Grabniaku problemy były już od samego początku – mówi właściciel przedsiębiorstwa, które wygrało pierwszy przetarg na wyłonienie wykonawcy tej inwestycji. – Pierwotny projekt zakładał budowę 300-metrowego odcinka drogi. Ostatecznie powstanie jakieś 250 metrów, a przecież gmina Urszulin pozyskała na ten cel środki unijne, z których trzeba się rozliczyć. Przetarg był we wrześniu. Na oględzinach okazało się, że pod warstwą żużla na drodze tej zalega łupek z Bogdanki. Sporządziliśmy więc ekspertyzę, z której czarno na białym wynikało, że łupek z żużlem z tej drogi trzeba całkowicie usunąć przed przystąpieniem do budowy drogi.
Tak nakazują też przepisy budowlane, wedle których w ciągu drogi, przy której znajduje się wodociąg, nie może być składowany łupek. Konieczność usunięcia podłoża znacząco podniosła koszty inwestycji, o czym poinformowaliśmy władze gminy i za porozumieniem stron rozwiązaliśmy umowę – tłumaczy przedsiębiorca. Przy drugim postępowaniu niższą cenę za wybudowanie drogi w Grabniaku zaproponowała inna firma i to ona została jej wykonawcą. – Nie byłoby żadnego problemu, gdyby nie to, że obecny wykonawca dogadał się z gminą i zasypał cienką warstwą łupek wcale go nie wywożąc. To tworzy realne zagrożenie dla mieszkańców, bo w razie rozszczelnienia się sieci wodociągowej może dojść do skażenia wody – uważa nasz rozmówca.
Zgoła inną wersję przedstawia nam wójt gminy Urszulin, Tomasz Antoniuk. – Po rozwiązaniu umowy i nowym przetargu, w którym ten pan zaoferował swoje usługi za ponad 120 tys. zł chcieliśmy z nim negocjować cenę, bo na zapłacenie takiej kwoty nie było nas stać – mówi wójt. – Ostatecznie wygrała inna firma, która obecnie prowadzi prace na drodze w Grabniaku. Wszystko dzieje się oczywiście zgodnie z zakresem robót i projektem, nad czym pieczę trzyma inspektor nadzoru. Co zaś się tyczy rzekomego łupka na tej drodze, to go wcale tam nie ma. Nie wiem, skąd taką informację wziął ten przedsiębiorca – dodaje Antoniuk. (bm)

