– Urzędnicy tylko obiecują i obiecują, ale nikt nie reaguje, nic się nie zmienia. No proszę przyjechać i zobaczyć: nie ma nawet ławki, tablica z rozkładem leży w śniegu, busy jeżdżą jak chcą, czasami godzinę trzeba czekać – narzeka pani Zofia, która ostatnio kilkadziesiąt minut marzła na przystanku przy al. Lotników Polskich w Świdniku w oczekiwaniu na busa.
Jak przypomina nasza czytelniczka i urzędnicy marszałka, i ci reprezentujący miasto nie raz obiecywali, że będą dyscyplinować przewoźników w kwestii punktualności kursowania autobusów i busów i czuwać, by na przystankach wisiały obowiązujące przewoźników rozkłady jazdy. Tymczasem wszystko pozostało po staremu.
Podobne przemyślenia ma również inna ze świdniczanek, która w ubiegłym tygodniu zadzwoniła do naszej redakcji.
– Władzy potrzebni jesteśmy tylko przed wyborami, gdy wszyscy chwalą się wielkimi planami i inwestycjami, potem nas ignorują – dodaje pani Jola, mieszkanka centrum Świdnika.
– Proszę popatrzeć wokół, chodniki nieodśnieżone. Łatwo się poślizgnąć, złamać rękę lub nogę. Miejscami trudno ominąć zaspę. Dzieci brną w tym śniegu na piechotę do szkół, bo nic nie jeździ.
Joanna Niećko

