Dyrekcja COZL, wspierana w tym zakresie przez Zarząd Województwa, chce zbilansować jednostkę kosztem radykalnego obniżenia wynagrodzenia załodze. Pracownicy Centrum godzili się dotąd na zaciskanie pasa i wykazywali się wielką cierpliwością dla błędów przełożonych teraz jednak mówią dość.
Parę miesięcy liczenia kosztów działania COZL skończyło się na najprostszym pomyśle: zabrać trzeba pracownikom i to niemal wszystkim. Redukcje mają objąć (w różnym stopniu) niemal całą załogę, 580 osób. W szczególnie dotkliwych przypadkach oznacza to utratę nawet połowy uposażenia. I nie koniec na tym – odpowiedzialny za służbę zdrowia członek Zarządu Województwa Arkadiusz Bratkowski nie wyklucza, że z częścią zatrudnionych przez poprzednią dyrektorkę Centrum, Elżbietę Starosławską, trzeba się będzie całkiem pożegnać. – Oddziały, na które zostali przyjęci ci pracownicy nie mają kontraktów z Narodowego Funduszu Zdrowia – zaznacza Bratkowski. Ale przecież, jeśli zwolni się pielęgniarki, lekarzy czy salowe, kontraktów niemal na pewno nie uda się zdobyć! – zaznaczają zaniepokojeni całą pseudoreformą związkowcy z COZL.
Od miesiąca w placówce trwa spór zbiorowy, a związki, w tym zwłaszcza NSZZ „Solidarność” (wcześniej popierająca dyr „Starosławską”) domagają się ograniczenia obniżek płac i bardziej równomiernego ich rozkładu, bez wyłączania z ich zakresu kadry kierowniczej. Wobec jałowości rozmów z wicemarszałkiem Bratkowskim związki zawodowe nie wykluczają zaostrzenia protestu, w tym na początek strajku ostrzegawczego.
Niesprawiedliwa redukcja
Zarząd Województwa starymi metodami próbuje uzyskać aprobatę dla bilansowania lecznicy kosztem załogi, organizując „dyskretne” przecieki do mediów mające udowodnić, że „pracownicy COZL zarabiają, za dużo” tzn więcej, niż w niektórych innych marszałkowskich szpitalach. Tymczasem nie dość, że robienie czarnego PR własnej jednostce to chwyt mocno poniżej pasa i prędzej czy później szkodliwy, ale także dowód, że po prostu w pozostałych samorządowych placówkach służby zdrowia płace są za niskie. W dodatku razi klucz przyjęty przy odbieraniu pensji. Gdyby bowiem chodziło o kompetencje, to najpierw zapłacić powinni np. ci przedstawiciele dyrekcji COZL, którzy nigdy wcześniej nie pracowali w służbie zdrowia. A gdyby na stratę szpitala mieli składać się winni jego obecnej sytuacji, wówczas w pierwszej kolejności należałoby zredukować marszałków! TAK
