– Pani burmistrz zapomniała o dzieciach – ogłosiła w internecie jedna z mieszkanek Krasnegostawu. Chodzi o akcję „Czytanie bajek”, w której biorą udział krasnostawskie przedszkolaki. Impreza miała odbyć się na rynku, ale w ostatniej chwili niespodziewanie przeniesiono ją do urzędu miasta.
W środę w Krasnymstawie miało odbyć się tradycyjne „Czytanie bajek”. Dzieci z przedszkoli przygotowują przedstawienie, śpiewają piosenki i recytują wiersze, a na widowni można spotkać m.in. burmistrz Hannę Mazurkiewicz, która w trakcie imprezy również czyta fragmenty jakiejś książki. – Dla dzieci jest to wielkie wydarzenie, do którego długo się przygotowują i wkładają w to wiele energii – napisała w środę wieczorem na facebooku jedna z mieszkanek Krasnegostawu. – Od zawsze jest ono organizowane naprzeciwko urzędu miasta, w parku. Słoneczne promienie, ciepły letni wietrzyk i przechodnie zatrzymujący się, aby oglądać przedstawienie i bić brawo przedszkolakom, sprawiały, że dzieci pamiętały ten dzień przed długi czas – dodała. Według kobiety grupa przedszkolaków mocno się zdziwiła, gdy przyszła na miejsce występu i nie zastała tam sprzętu nagłaśniającego ani mikrofonów. – Po chwili czekania z miną niedowierzania opiekunowie udali się do urzędu, aby wyjaśnić sytuację. Szybko okazało się, że pani burmistrz zapomniała o tym, że dzieci przyjdą i zaprezentują to, co z wielkim zaangażowaniem przygotowały. Widocznie zaproszenie pisemne wysłane pocztą nie jest w stanie utkwić na długo w pamięci. Co się również okazało, przedstawienie nie mogło odbyć się tam gdzie zawsze, czyli w parku. Przyczyna? Drzewa, bardzo niebezpieczne drzewa, które stanowią zagrożenie – czytamy dalej. Wpis mieszkanki Krasnegostawu skomentowali i Damian Kozyrski, dyrektor KDK i burmistrz Mazurkiewicz.
– Brak nagłośnienia na powyższej imprezie nie ma żadnego związku z panią burmistrz, która wobec zaistniałej sytuacji zareagowała profesjonalnie i natychmiastowo, zapraszając przedszkolaków do sali sejmikowej, gdzie impreza odbyła się zgodnie z planem, a dzieci nie były rozczarowane zmianą miejsca – tłumaczy Kozyrski. Dyrektor KDK przyznał, że brak nagłośnienia był wynikiem błędu jednego z jego podwładnych. – Nie poinformował on skutecznie dyrekcji Przedszkola nr 5 o braku możliwości nagłośnienia powyższej imprezy przez KDK w danym miejscu i czasie – napisał.
Hanna Mazurkiewicz dodała, że wobec pracownika KDK, który zawinił, już wyciągnięto konsekwencje. – Ja natomiast zareagowałam natychmiastowo, w obliczu braku nagłośnienia w rynku postanowiłam zaprosić przedszkolaków do urzędu. Dzięki temu uroczystość odbyła się zgodnie z planem, a dzieci nie były rozczarowane – skomentowała burmistrz. (kg)

