Jeden z mieszkańców Gorzkowa nie mógł kandydować na sołtysa tej miejscowości, mimo że chciała tego część mieszkańców. Wszystko przez to, że nie brał udziału w głosowaniu. – Akurat wracałem z pracy, ale zgodziłem się na to bym kandydował. Dla mnie to, co się stało, jest dziwne i niedemokratyczne – komentuje zainteresowany.
16 stycznia w Gorzkowie odbyły się wybory sołtysa tej miejscowości (poprzedni zrezygnował z powodu choroby). – Z tymi wyborami od początku było coś nie tak, mało kto wiedział, że w ogóle do nich dojdzie – mówi nam proszący o zachowanie anonimowości mieszkaniec Gorzkowa. Tuż przed wyborami naszego rozmówcę odwiedziło kilku znajomych. – Zasugerowali, żebym kandydował na to stanowisko. Zgodziłem się – dodaje.
W głosowaniu mieszkaniec Gorzkowa nie wziął jednak udziału. – Wracałem z pracy, nie wyrobiłem się, ale znajomi zgłosili moją kandydaturę. W odpowiedzi usłyszeli jednak, że nieobecni nie mogą kandydować. Dla mnie to skandal. Skoro ktoś chciał zgłosić moją kandydaturę i ja nie miałem nic przeciwko temu, to komu to przeszkadzało? Czy to jest jeszcze demokracja?! – komentuje nasz rozmówca.
O komentarz w sprawie zwróciliśmy się do urzędu gminy. Na naszego emaila odpisała jedna z pracownic urzędu – Sandra Włoszczal. – Wyjaśniam, że wybory odbyły się 16 stycznia o godz. 10.00, podczas zebrania wiejskiego. W zebraniu uczestniczyło 21 mieszkańców. W związku z brakiem quorum wybory odbyły się w drugim terminie o godz. 10.15 – pisze Włoszczal. Urzędniczka podkreśla, że szczegółowy tryb i zasady wyborów sołtysów określa ustawa o samorządzie gminnym i statut sołectwa. – Było dwóch kandydatów. Sołtysem została wybrana w tajnym głosowaniu pani Iwona Lis, która otrzymała największą ilość głosów. Faktycznie była też próba zgłaszania trzeciej kandydatury, ale dotyczyła osoby nieobecnej na zebraniu. Przepisy wprawdzie nie narzucają obowiązku obecności kandydata, ale w takiej sytuacji powinien on złożyć pisemne oświadczenie woli o wyrażeniu zgody na kandydowanie na wybierane stanowisko. Takiego oświadczenia nie przedstawiono, w związku z czym ta osoba nie mogła być uwzględniona i wpisana do rejestru kandydatów – wyjaśnia Włoszczal. W odniesieniu do frekwencji i sposobu rozpowszechniania zawiadomienia o wyborach sołtysa, urzędniczka przekonuje, że mieszkańcy byli o tym informowani „w sposób zwyczajowo przyjęty dla zebrań wiejskich tj. poprzez wiadomość pisemną zawierającą termin i cel spotkania, która została zamieszczona na trzech tablicach ogłoszeń w Gorzkowie-Wsi oraz była przekazywana kolejno od domu do domu”. (kg)

