Była księgowa SM „Nadbużanka” w Woli Uhruskiej winna wyprowadzenia ponad 100 tysięcy złotych ze spółdzielczej kasy. Wyrok skazujący usłyszał w tej sprawie także Jerzy B., były prezes spółdzielni, a obecnie dyrektor GOSiR-u. Decyzja Sądu Rejonowego we Włodawie nie jest jeszcze prawomocna.
Proces toczył się niemal 7 lat. Jego główną „bohaterką” była Maria P., była księgowa spółdzielni mieszkaniowej „Nadbużanka” w Woli Uhruskiej, która miała wyprowadzić z kasy grubo ponad 100 tys. zł. Z kolei były prezes Jerzy B. oraz były wiceprezes, Andrzej K. musieli tłumaczyć się przed sądem z tego, że dopuścili do tych nieprawidłowości. Andrzej K. już na początku procesu przyznał się do winy i dobrowolnie poddał karze. Na placu boju pozostała Maria P. i Jerzy B., którzy do końca próbowali dowieść swojej niewinności. Na końcowym etapie sprawy ich obrońca zwrócił się do sądu o utajnienie rozprawy, co też się stało.
Sąd Rejonowy we Włodawie ogłosił w końcu wyrok. Księgową Marię P. uznał winną zarzucanych jej czynów i skazał ją na 5 lat więzienia w zawieszeniu na 1,5 roku. Oprócz tego kobieta musi pokryć koszty postępowania sądowego w kwocie 27 tys. zł oraz naprawić szkodę, czyli oddać spółdzielni 94 tys. zł. Ma na to 4 lata. Były prezes „Nadbużanki”, Jerzy B. także został uznany za winnego zarzucanych mu czynów, jednak sąd nie zdecydował się na zastosowanie wobec niego żadnej kary. Jerzy B. ma „tylko” pokryć koszty postępowania sądowego w wysokości 12 tys. zł. W jego przypadku większą karą może być zwolnienie z funkcji dyrektora Gminnego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Woli Uhruskiej, o ile wyrok się uprawomocni.
– Nie docierały do nas z sądu żadne informacje w tej sprawie, więc obecnie nie mogę stwierdzić, czy wobec dyrektora zostaną wyciągnięte jakiekolwiek konsekwencje. Od wyroku każdy może się odwołać, więc na razie na komentarz jest za wcześnie – mówi Jan Łukasik, wójt gminy Wola Uhruska.
Sprawa wyszła na jaw w 2008 roku, gdy prezesem spółdzielni został Stanisław Typiak. Na początku swoich rządów zlecił on lustrację spółdzielczego majątku. Efekt był porażający – w kasie stwierdzono brak ponad 160 tys. zł. Typiak poszedł więc do prokuratury, a ta, po przeprowadzeniu śledztwa, oskarżyła byłą księgową spółdzielni o wyprowadzenie gotówki, a dawnych prezesa i wiceprezesa o przymykanie oczu na matactwa Marii P. (bm)

