Z końcem lipca br. z mapy Chełma zniknie jedyna w mieście i regionie kocia kawiarnia. – To jest koniec. Definitywnie. Dobrymi chęciami i marzeniami o pięknym miejscu nie zapłacę czynszu, prądu, ZUS-u ani VAT-u… Bardzo się starałam, bardzo chciałam utrzymać to miejsce, ale niestety – nie dałam rady – napisała na Facebooku właścicielka lokalu, Marta Kowalczuk.
Cafe Kot – Kocia Kawiarnia powstała mniej więcej dwa lata temu na piętrze kamienicy przy ul. Lwowskiej 1. Nie był to jednak zwykły lokal gastronomiczny. Zamysłem było stworzenie azylu dla porzuconych i niechcianych kotów – miejsca, gdzie zwierzęta mogły czekać na adopcję i nowy dom. Zaangażowanie właścicielki lokalu w pomoc zwierzętom wyrażała się również m.in. w działaniach edukacyjnych, akcjach adopcji kociaków, organizowaniu zbiórek karmy i współpracy ze szkołami.
Już w marcu br. na facebookowym profilu kawiarni pojawił się dramatyczny wpis właścicielki, w którym informowała o poważnych problemach lokalu. Dzienne utargi utrzymywały się na poziomie 300-400 zł, co nie pokrywało nawet jednej czwartej kosztów utrzymania. Wieść o planowanym zamknięciu kawiarni szybko rozeszła się po Chełmie, a Marta Kowalczuk otrzymała ogromne, choć w zdecydowanej większości tylko duchowe, wsparcie od mieszkańców.
W rozmowie z nami przyznała, że odzew, jaki otrzymała, sprawił, iż postanowiła jeszcze raz zawalczyć o lokal. Jej determinację i serce wkładane w ratowanie bezdomnych zwierząt dostrzegli również nasi Czytelnicy – to właśnie oni zgłosili Martę Kowalczuk jako kandydatkę do akcji „Doceniamy! Dziękujemy!”.
Niestety, w ubiegłym tygodniu właścicielka ogłosiła, że Cafe Kot – Kocia Kawiarnia kończy działalność.
„To jest koniec. Definitywnie. Umowa najmu została wypowiedziana już miesiąc temu. Będziemy działać do 31 lipca 2025 roku. Księgowość i rachunkowość nie mają sentymentów. Dobrymi chęciami nie zapłacę rachunków… Bardzo się starałam, bardzo chciałam utrzymać to miejsce, ale nie jestem już w stanie dalej dokładać własnych pieniędzy. Z takimi dziennymi obrotami nie stać mnie nawet na opłacenie czynszu, nie wspominając o innych kosztach…” – czytamy na profilu kawiarni.
W emocjonalnym wpisie właścicielka pisze dalej: – Ciągle zastanawiam się, gdzie popełniłam błąd. Komu zaufałam, a nie powinnam… Strasznie boli to wszystko. Tylko dzięki dobrym ludziom, zaprzyjaźnionym szkołom, nauczycielom i moim bliskim to miejsce jeszcze jakoś funkcjonowało. Dziękuję wszystkim, którzy byliście i jesteście, którzy wspieraliście, motywowaliście – chociaż wiele razy chciałam się poddać. Ze strony Urzędu Miasta – żadnej pomocy. Ze strony chełmskich radnych – również nic. Przykre to wszystko, gdy „robi się robotę” za innych, a pomocy brak…
Na koniec dodaje: – Nie wiem, jak przetrwam najbliższe tygodnie, ale teraz najważniejsze są koty, które mieszkają w Cafe Kot. Do końca miesiąca muszą znaleźć domy. Inaczej nie wiem, co z nimi będzie – napisała Pani Marta.
W kawiarni mieszka obecnie 7 uroczych kociaków. Gorąco zachęcamy do ich adopcji. Można je zobaczyć na stronie Cafe Kot – Kocia kawiarnia na Facebook. (w)



