Dla większości ludzi utwardzona droga do domu, szkoły czy urzędu to coś oczywistego. Dla trzech rodzin z Uhruska to marzenie, które od wielu lat pozostaje niespełnione. By normalnie funkcjonować, musieli kupić samochody terenowe, bo inaczej nie zdołaliby ujechać nawet kilkudziesięciu metrów.
– W najbliższej okolicy nie ma drogi w tak fatalnym stanie, jak ta wiodąca do naszego domu – mówi pan Artur z Uhruska. – Są pieniądze na piękne odnowienie świetlicy, zakup samochodu strażackiego czy postawienie altany, ale żeby cokolwiek poprawić, by można było normalnie tu funkcjonować, to nikt się nie garnie, a przecież my nie chcemy asfaltu czy kostki, ale zwykłego utwardzenia szustrem czy kamieniem – tłumaczy. Na małej kolonii, do której prowadzi gruntowa droga znajdują się trzy gospodarstwa domowe i kilka opuszczonych.
Dojechać można do niej z dwóch stron: od wschodu skręcając z drogi wojewódzkiej nr 816 i od zachodu jadąc od strony cmentarza parafialnego. Z jednej jak i drugiej strony przedarcie się zwykłą osobówką jest niemożliwe. Od świąt Bożego Narodzenia z każdym dniem sytuacja staje się coraz gorsza nie tylko ze względu na częste opady, ale też i na wysoki poziom wód gruntowych. Dojazd do domów jest możliwy tylko przy użyciu samochodów z napędem na cztery koła, albo na piechotę. Innej możliwości nie ma i pan Artur aż sie boi myśleć, co by się stało, gdyby na miejsce trzeba było wezwać karetkę.
W ostatnich dniach, po przymrozkach sytuacja się nieco polepszyła, ale gdy tylko przyjdą wiosenne roztopy, droga znowu zmieni się w bagno. O sprawę zapytaliśmy Jana Łukasika, wójta gminy Wola Uhruska, który wlał w serca mieszkańców kolonii nieco nadziei. – W ostatnim czasie nikt do urzędu nie zgłaszał żadnych problemów z tą drogą. Oczywiście przyjrzymy się sprawie i w miarę możliwości wiosną postaramy się dokonać tam jakiś prac, które poprawią komfort użytkowania z tego dojazdu – zapewnił Łukasik. (bm)

