Trwają poszukiwania kierowcy dostawczego Volkswagena, który w ubiegłym tygodniu staranował radiowóz Straży Granicznej, ogrodzenie domu, a następnie, po krótkiej ucieczce, porzucił auto w lesie. W zdarzeniu ucierpiał jeden funkcjonariusz, który przebywał akurat w radiowozie.
Przygraniczne tereny, a zwłaszcza okolice biegnącej wzdłuż Bugu drogi wojewódzkiej nr 816, nie należą do bezpiecznych. Działają tu szajki przemycające papierosy, które nie mają żadnych skrupułów i nie cofają się przed niczym, byle tylko nie wpaść w ręce pograniczników. Szaleńcze ucieczki, próby taranowania samochodów i przejeżdżania samych funkcjonariuszy Straży Granicznej są tu na porządku dziennym. Sceny rodem z sensacyjnego filmu rozegrały się nie dalej, jak w czwartek (26 września).
Funkcjonariusze SG w Zbereżu (gm. Włodawa) usiłowali zatrzymać do rutynowej kontroli dostawczego Volkswagena Transportera. Kierowca auta, zamiast się zatrzymać, wcisną gaz do dechy i staranował auto pograniczników, następnie rozwalił płot pobliskiej posesji i odjechał w kierunku Włodawy.
W wyniku zderzenia ucierpiał siedzący w radiowozie funkcjonariusz, który trafił do szpitala. Od razu zarządzono akcję pościgową, w którą włączył się wydział ruchu drogowego włodawskiej komendy policji. Funkcjonariusze szybko namierzyli poszukiwany pojazd – został porzucony w lesie niedaleko Sobiboru.
Po kierowcy nie było żadnego śladu. – Obecnie trwają czynności prowadzące do ustalenia sprawcy tego przestępstwa – mówi por. SG Dariusz Sienicki z NOSG w Chełmie. – Nie wiadomo, co było przyczyną tak karygodnego zachowania kierowcy. W jego samochodzie nie znaleziono żadnej kontrabandy.
Jeśli ktokolwiek posiada informacje na ten temat, jeśli ktoś był świadkiem zdarzenia, a może widział kierowcę, proszony jest o zgłoszenie do NOSG lub na policję. Oczywiście informatorom zapewniamy anonimowość – apeluje Sienicki. (bm)

