Reprezentanci Chełmskiej Grupy Triathlonu, Rafał Ogrodowczyk i Tomasz Koman, wzięli udział w morderczych zawodach Ironman Barcelona, które odbyły się w hiszpańskiej miejscowości Callela.
Zawodnicy mieli do pokonania mordercze dystanse: 3,8 km w wodzie, 180,2 km na rowerze i na deser maraton, czyli 42,195 km, a całe zawody musieli ukończyć przed północą. Reprezentanci Chełma pojawili się na mecie ze świetnymi wynikami: Rafał Ogrodowczyk z czasem 11 godzin 7 minut i 52 sekundy, a Tomasz Koman – 11 godzin 7 minut i 53 sekundy, zajmując odpowiednio miejsca 947 i 948 (na 2919 zgłoszonych zawodników). Jak obaj chełmianie przygotowywali się do tak ekstremalnych zawodów?
– To nie będzie nic odkrywczego, ciężki, systematyczny trening to sekret sukcesu w każdej dyscyplinie i dokładnie tak samo było w naszym przypadku – mówi Tomasz Koman. – Obaj mieliśmy podstawy tylko w jednej konkurencji, bo obaj biegaliśmy wcześniej maratony. Pozostałe dwie konkurencje były dla nas zupełnie nowe. Oczywiście umieliśmy pływać i jeździć rowerem, ale doświadczenia w pokonywaniu takich dystansów i technice nie mieliśmy żadnego. Jeszcze w sezonie przygotowań do startu w wiosennych maratonach zaczęliśmy przygotowania pływackie i rowerowe. Specjalistyczne zajęcia triathlonowe, na które składa się 9 treningów w tygodniu, rozpoczęliśmy 24 tygodnie przed startem. Przygotowania wymagały również sporych poświęceń, bo nieraz w niedzielę zaczynaliśmy o 4.30 rano żeby mieć czas na 6 godzin treningu i jeszcze chwilę dla rodziny – dodaje. Co było najtrudniejsze w przygotowaniach i starcie w zawodach? – Trudno było zebrać się na odwagę, żeby w ogóle zapisać się na takie zawody. W chwili zapisu nie mieliśmy prawie żadnego doświadczenia w triathlonie, Rafał miał na koncie start na dystansie 1/8 IM w Nieporęcie, a ja jedynie duathlon w Biłgoraju, więc tak naprawdę nie wiedzieliśmy do końca, na co się porywamy, ale to nam chyba bardziej pomogło niż zaszkodziło – mówi Koman. – Ale najtrudniejsze były same przygotowania. Jak ktoś jest w stanie wyobrazić sobie siebie trenującego 9 razy w tygodniu po kilka godzin, to jest w stanie zrobić Ironman’a – śmieje się.
Najpiękniejszym momentem tych wyczerpujących zawodów dla Tomka i Rafała była ich końcówka. – Najpiękniejszy moment to ostatni zakręt, czerwono czarny dywan z napisem Ironman, muzyka, ogromny hałas i doping i słowa: „Rafał and Tomasz You are an Ironman”, wtedy nie czuć już żadnego zmęczenia jest tylko radość i euforia – mówi Tomek.
– Chcielibyśmy wszystkich zainteresowanych triathlonem, i nie tylko, zaprosić do polubienia fanpage Chełmskiej Grupy Triathlonu i kontaktu z nami. Pomożemy w rozpoczęciu przygody z tą dyscypliną sportu, podzielimy się doświadczeniami, umówimy na wspólne treningi. A dla tych, którzy się wahają, nie tylko w sporcie, mamy małą radę. Jeżeli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz także tego dokonać – podsumowuje T. Koman. (kg)
