Stare wiązanki, znicze, kawałki płyt nagrobnych i cała paleta pozostałych cmentarnych śmieci zamiast na wysypisko, trafiła do wyrobiska. Winowajcą okazał się właściciel firmy pogrzebowej z Woli Uhruskiej, który odpady przywiózł z cmentarza w Uhrusku. Sprawa trafiła i do wójta, i do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Od kilku dni w Woli Uhruskiej i Bytyniu nie mówi się o niczym innym, jak o znanym przedsiębiorcy pogrzebowym, który został przyłapany na wywożeniu cmentarnych śmieci do starego wyrobiska w Bytyniu. Oczywiście sprawa bardzo szybko wyszła na jaw. Ktoś zadzwonił do chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, a instytucja ta powiadomiła wójta.
Przedsiębiorca, który na co dzień zarządza nekropolią w Uhrusku, przyznał się do winy i na wniosek gminnych władz zobowiązał do usunięcia śmieci na własny koszt. Przy okazji wydało się, że podobne odpady były również składowane na innej działce w Uhrusku. W tzw. międzyczasie mieszkańcy Bytynia odkryli kolejne miejsce, do którego zaśmiecenia mógł przyczynić się ów „biznesmen”.
Otóż w lasku Bytyńskim jeden z mieszkańców Bytynia znalazł pozostałości starej płyty nagrobnej wraz z krzyżem. – To skandal i hipokryzja, bo ten pan ma czelność pobierać od ludzi korzystających z cmentarza opłatę przeznaczoną na wywóz śmieci, a sam wywala je do dołu pod laskiem – denerwują się mieszkańcy.
Co ciekawe, początkowo w rozmowie z nami przedsiębiorca i wieloletni radny gminy udał zdziwionego, twierdząc, że nic nie wie o żadnych śmieciach. Dopiero po przedstawieniu faktów przyznał, że faktycznie na jego polecenie kierowca wysypał te odpady, ale podobno zrobił to przez przypadek.
W ubiegłym tygodniu termin wyznaczony przez gminę minął. Jak informują nas mieszkańcy Bytynia, śmieci z wyrobiska nie znikły, a zostały przykryte gałęziami i zasypane piaskiem. Oczywiście o tym fakcie zostały powiadomione władze, które nie kwapią się z przesadnym komentowaniem tej sprawy.
– Daliśmy temu panu czas na uprzątnięcie tych śmieci. Po tym terminie sprawdzimy, czy dotrzymał umowy. Jeżeli nie, wyciągniemy konsekwencje – mówi wójt Jan Łukasik. (kb)




