– Chciałam serdecznie podziękować panu, który w poniedziałek pomógł mi, gdy zasłabłam w centrum Krasnegostawu – mówi w rozmowie z Nowym Tygodniem pani Elżbieta.
We wtorek zadzwoniła do nas Czytelniczka z Krasnegostawu. Pani Elżbieta była wyraźnie wzruszona. – Od jakiegoś czasu choruję na tzw. chorobę Meniere’a, w skrócie mówiąc mam problemy z błędnikiem – rozpoczęła swoją opowieść. Choroba Meniere’a daje bardzo nieprzyjemne objawy: nagłe, bardzo gwałtowne ataki zawrotów głowy, prowadzące do nudności, wymiotów to jej znak rozpoznawczy.
Co więcej, chorobie Meniere’a towarzyszą szumy uszne i postępująca utrata słuchu. Charakterystyczne są ciężkie ataki zawrotów głowy, postępujący niedosłuch odbiorczy, szum uszny i uczucie pełności w uchu. Takie objawy dopadły naszą rozmówczynię w poniedziałek, 17 grudnia, gdy spacerowała po centrum Krasnegostawu.
– Nagle strasznie źle się poczułam, myślałam, że zemdleję, stracę przytomność i upadnę na ulicę, a to bardzo niebezpieczne, bo mogłam uderzyć się w głowę – mówi pani Elżbieta. – Na szczęście nagle pojawił się ten mężczyzna. Nie znam go, nie kojarzę, mimo że Krasnystaw to małe miasto i mówi się, że wszyscy tu się znają.
Człowiek ten zupełnie bezinteresownie przytrzymał mnie, żebym nie upadła, a potem pomógł mi dojść do ławeczki. Poczekał, aż lepiej się poczułam i dopiero wtedy poszedł w swoją stronę – dodaje kobieta. Mieszkanka Krasnegostawu była w takim szoku, że nie zdążyła podziękować nieznajomemu.
– Pomyślałam, że zadzwonię do „Nowego Tygodnia” i opowiem, co mi się przytrafiło. Chciałem za pośrednictwem redakcji podziękować temu panu. To, co dla mnie zrobił, było niesamowite. Napiszcie, proszę, że życzę mu zdrowych i wesołych świąt! Niech Bóg mu wynagrodzi – podsumowuje pani Elżbieta. (kg)

