Firma, która wygrała przetarg na dostarczenie energii elektrycznej dla gminy wiejskiej Włodawa, chciała zerwać umowę. MOSiR skraca czas otwarcia boisk i zamierza wprowadzić opłaty dla wszystkich oprócz dzieci i młodzieży z placówek miejskich. Wszystko przez dramatycznie rosnące ceny prądu.
Po ledwie kilku miesiącach współpracy firma dostarczająca energię do m.in. latarni ulicznych w gminie Włodawa chciała rozwiązać umowę. Powodem był drastyczny wzrost cen za prąd. – Mieliśmy dwa wyjścia: albo zerwać współpracę i przejść na o wiele droższą energię zastępczą, albo podjąć negocjacje – mówi sekretarz Marta Wawryszuk. – Wybraliśmy to drugie wyjście, którego efektem jest porozumienie obowiązujące do końca roku.
Przystaliśmy na wyższe ceny, a co będzie dalej, zobaczymy. Problem poruszył na komisji budżetowej wójt, który zaproponował skrócenie czasu świecenia latarni, jednak nie spotkało się to z entuzjastycznym przyjęciem. Większość radnych była zdania, że na bezpieczeństwie nie można oszczędzać. W tej chwili jedyne, co możemy zrobić, to namawiać mieszkańców poszczególnych wsi w ramach funduszu sołeckiego na wymianę oświetlenia ulicznego na LED-owe, które jest o wiele bardziej oszczędne od żarówek sodowych – tłumaczy Wawryszuk.
Wielki problem z energią ma też włodawski MOSiR. W piątek (19 sierpnia) Teresa Zaleńska-Sak, dyrektor instytucji zapowiedziała, że w związku z przekroczonym budżetem na energię elektryczną jest zmuszona do wprowadzenia oszczędności w postaci skrócenia czasu otwarcia Orlika. Jest on czynny do godziny 21, a od 1 września będzie zamykany godzinę wcześniej. – Jako dyrektor jestem zobligowana przez miejskie władze do szukania oszczędności.
Specyfika naszych obiektów wymaga ponoszenia bardzo dużych nakładów na energię, a stale rosnące jej koszty wymagają odpowiednich reakcji. Kolejnym krokiem pozwalającym na zdobycie środków na ogrzewanie basenu czy oświetlenie będzie wprowadzenie opłat za korzystanie z naszych obiektów. Karencja mija w przyszłym roku, więc prawdopodobnie od marca za wejście na Orlik trzeba będzie zapłacić. Nie dotyczy to jedynie przedszkolaków i dzieci ze szkół i placówek podlegających miastu – dodaje pani dyrektor. (bm)

