Gdy od Seata wydzielono submarkę Cupra wielu pukało się w głowy. Dziś wyniki sprzedaży potwierdzają, że był to strzał w dziesiątkę. Nieco inaczej wygląda sprawa z marką DS, która narodziła się z Citroena. Kiedyś te modele wyznaczały trendy i były pokazem siły Francuzów. Tak jest i dzisiaj, ale na ulicach jakoś tych samochodów nie widać.
Nadwozie i wnętrze
Gdy przed laty miałem okazję po raz pierwszy zasiąść za kierownicą Citroena DS5, nie było na ulicy kierowcy, który by się nie obejrzał za tamtym samochodem. Przed kilkunastu laty to auto wyprzedzało swoją epokę, przede wszystkim pod względem stylistycznym. Było też horrendalnie drogie jak na Citroena. Dzisiejszy DS 4 również wygląda znakomicie i jest jednym z najładniejszych kompaktów na rynku, ale już nie wyróżnia się tak bardzo w tłumie, no i jego ceny nie są już tak bardzo abstrakcyjne. Wracając do wyglądu, można się zachwycić.
Zarówno idealnymi proporcjami, pięknymi kształtami, wysmakowanymi detalami, dopieszczonymi szczegółami. Wielkie wrażenie robią wysuwające się po zwolnieniu blokady klamki, które normalnie są schowane w drzwiach, ale największe wrażenie robi wnętrze. Jest ono zupełnie inne niż w większości obecnie produkowanych samochodów, przez co jest oryginalne, ale zarazem nieintuicyjne. Ewidentnie widać, że ergonomia zeszła tu na dalszy plan, a postawiono na zrobienie efektu „WOW” u każdego, kto będzie miał przyjemność usiąść w tym wnętrzu. A siedzi się naprawdę godnie i wygodnie, bo fotele są świetne, a do tego mają funkcję masażu.
Są też oczywiście sterowane elektrycznie. Miejsca na tylnej kanapie jest niewiele, ale kto by na to zwracał uwagę. Na desce rozdzielczej umieszczono dwa wyświetlacze: jeden za kierownicą i drugi centralny. Tym ostatnim można sterować za pomocą gładzika umieszczonego na tunelu środkowym, choć nie ze wszystkimi funkcjami to działa. W ogóle zabawa systemem multimedialnym w tym samochodzie jest dziwna, bo np. główne menu włączymy po wciśnięciu przycisku, który znajduje się po lewej stronie ekranu, ale który z pozycji kierowcy jest zasłonięty wieńcem kierownicy. Sporo czasu zajęło mi również zlokalizowanie przycisku do włączenia silnika.
Nie ma go ani w miejscu, gdzie zazwyczaj powinna być stacyjka, ani na kierownicy. Umieszczono go pod panelem sterowania klimatyzacją i dodatkowo zamaskowano trójkątnymi ozdobnikami, przez co wygląda jak tabliczka znamionowa. Ergonomiczne nie jest też umieszczenie przycisków do otwierania szyb, które umieszczono blisko pierwszego słupka, ale za to wyglądają one wręcz oszałamiająco. Na koniec warto też wspomnieć o świetnej pozycji za kierownicą, dzięki której nawet najdłuższa podróż nie zmęczy kierowcy.
Silnik i skrzynia biegów
Do napędu testowanego modelu służył napęd hybrydowy w postaci benzynowego motoru o pojemności 1.6 litra i mocy 180 KM (250 Nm) oraz jednostki elektrycznej o mocy 110 KM (320 Nm). Łączna moc tego duetu to 225 KM, które są przenoszone na przednią oś za pomocą 8-biegowej przekładni automatycznej. Bateria ma pojemność 12,4 kWh netto, co powinno wystarczyć na przejechanie 55 kilometrów w warunkach idealnych. W rzeczywistości na samym prądzie da się pokonać ok. 40 km. Hybrydowy napęd zapewnia przyzwoite osiągi. DS 4 pierwszą setkę osiąga po 7,7 sekundach i może się rozpędzić do ponad 230 km/h. W teście w cyklu mieszanym auto paliło ok. 6,5 do 7 litrów benzyny na 100 km.
Zawieszenie i komfort jazdy
DS chwali się, że w serii 4 zamontowano wyjątkowy system, dzięki któremu auto ma być wyjątkowo wręcz komfortowe. Działa to tak, że skaner i kamery monitorują nawierzchnię przed samochodem, a komputer w czasie rzeczywistym dopasowuje pracę amortyzatorów do rodzaju nawierzchni. Brzmi świetnie, auto faktycznie nieźle radzi sobie z tłumieniem nierówności, ale czy jest aż tak komfortowe jak zachwalają reklamy? Powiem szczerze, że lepsze wrażenie zrobił na mnie w tym względzie o wiele tańszy Citroen C4. W DS 4 warto podkreślić dobre wyciszenie, świetne fotele i bardzo dobrej jakości nagłośnienie.
Wyposażenie i cena
Ceny podstawowej odmiany DS 4 zaczynają się od poziomu ok. 130 tys. zł. Najmocniejsza wersja hybrydowa prezentowana w tym teście to wydatek minimum 173800 zł. Na jej pokładzie kierowca znajdzie praktycznie wszystko. Jest panorama, klimatyzacja, podgrzewane i elektrycznie sterowane fotele z funkcją masażu, jest wyświetlacz naszybowy, 20-calowe koła, aktyny tempomat i elektroniczne wspomagacze jazdy.






