Połowicznym sukcesem rozpoczął się udział Jakuba Piątka, reprezentanta KM Cross Lublin, w 40. Radzie Dakar. Nasz motocyklista okazał się najszybszy z Polaków na trasie pierwszego etapu, tracąc niespełna pięć i pół minuty do zwycięzcy Sama Sunderlanda z Wielkiej Brytanii. Niestety, już na mecie lublinianinowi doliczono aż dwie godziny kary za ominięcie punktu kontroli przejazdu. Ostatecznie Piątek spadł z 34. na 109. miejsce.
W pierwszym, sobotnim etapie Rajdu Dakar 2018 139 zawodników rywalizowało na 273 kilometrowej trasie ze stolicy Peru Limy do Pisco.
– Przyjemnie jechało się po pustyni, podobało mi się. Na szczęście cało i zdrowo, bez wywrotek udało mi się dotrzeć do mety – Jakub Piątek mówi o pierwszym etapie rajdu. – Gdzieś na trasie minąłem jednak waypoint, więc do czasu będzie trzeba doliczyć karę. Nie wiem dokładnie gdzie, zaskoczyło mnie to – dodał nasz zawodnik.
W klasyfikacji motocyklistów wygrał faworyt, obrońca trofeum Brytyjczyk Sam Sunderland (Red Bull KTM Factory Team). Drugie miejsce ze stratą 33 sekund zajął Francuz Adrien van Beveren, a trzecie Pablo Quintanilla z Chile, który uzyskał czas o 56 sekund gorszy od lidera.
Pozostali polscy motocykliści na 1. etapie zajęli odległe miejsca. 52. był Paweł Stasiaczek (strata +8’51”) , 68. Maciej Berdysz (+11’31”), a 71. Maciej Giemza (+13’05”).
Drugi niedzielny etap wokół miejscowości Pisco, liczący 278 km, z czego aż 267 km to odcinek specjalny zakończył się już po zamknięciu tego wydania tygodnika. KB
Pierwszym pechowcem 40. Rajdu Dakar okazał się Niemiec Jürgen Drössiger. 53-letni motocyklista z Aachen, jadący KTM-em z numerem 104, upadł na dojazdówce przed Pisco i doznał złamania nadgarstka.

