Nie wyszedł piłkarzom Chełmianki pierwszy w tym roku sparing. Podopieczni Grzegorza Bonina przegrali w Białobrzegach z trzecioligową Pilicą aż 0:4 (0:3). I choć wynik był sprawą drugorzędną, gra, jaką zaprezentowali biało-zieloni, również pozostawiała wiele do życzenia. Na szczęście to początek przygotowań do rundy wiosennej i najważniejsze, by z tej porażki chełmski zespół wyciągnął wnioski.
Pierwszy tegoroczny rywal Chełmianki, zespół Pilicy Białobrzegi, od trzech sezonów występuje w trzeciej lidze grupie pierwszej. W obecnych rozgrywkach wiedzie mu się nie najlepiej. Po 18. kolejkach zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. W ubiegłym sezonie w drużynie Pilicy, wiosną, występował obecny zawodnik Chełmianki Kacper Wiatrak, grając głównie na pozycji środkowego obrońcy. Biało-zieloni w swojej historii nie rywalizowali jeszcze z Pilicą. Pierwsze kontakty Chełmianka z klubem z Białobrzegów nawiązała zimą 2016 roku, kiedy to do zespołu z Chełma właśnie z Pilicy trafił Marcin Figiel.
Na sparing do Białobrzegów trener Grzegorz Bonin zabrał blisko 20 zawodników, w tym trzech testowanych: Marcela Złomańczuka i Igora Pytkę z Motoru Lublin oraz Mateusza Boczulińskiego z Ogniwa Wierzbica. W meczu nie wystąpił Michał Kobiałka, który co prawda wrócił do treningów, ale na jego pierwszy występ na boisku trzeba będzie poczekać tydzień, może dwa. Niestety, szkoleniowiec biało-zielonych w okresie przygotowawczym nie może liczyć też na kapitana Piotra Piekarskiego, który zmaga się z poważnym urazem. Piłkarz w najbliższych dniach podda się artroskopii kolana, po czym niezwłocznie rozpocznie rehabilitację. Do treningów ma wrócić w drugiej połowie marca, a do gry najwcześniej na początku maja br.
Chełmianka mecz z Pilicą rozpoczęła w składzie: Ciołek – Nowak, Stępień, Pytka, Boczuliński, Złomańczuk, Pendel, Karbownik, Perdun, Mazurek i Knap. Do 20 min. nic wskazywało na to, że biało-zieloni mogą wysoko przegrać. Jako pierwsi oddali strzał na bramkę rywala, a uczynił to Jakub Karbownik. W 26 min. jeden z nielicznych ataków gospodarzy zakończył się faulem w polu karnym Chełmianki i jedenastką. Karnego na gola pewnym strzałem zamienił Adrian Kazimierczak. Pilica grała szybciej i składniej. Na zmrożonej nawierzchni czuła się znacznie lepiej, niż chełmianie. W 33 min. po serii błędów w szesnastce wynik podwyższył Bartłomiej Michalski, który pokonał Sebastiana Ciołka uderzeniem z 6 metrów.
Nie minęły trzy minuty, a w polu karnym tym razem źle zachował się Adam Nowak, który nierozważnie sfaulował przeciwnika i sędzia podyktował drugą w tym spotkaniu jedenastkę. Nicholas Dohojda nie zmarnował okazji i było już 3:0 dla miejscowych. Pilica do przerwy stworzyła sobie jeszcze dwie okazje, ale dobrze interweniował Ciołek. Chełmianka z kolei w pierwszych 45-minutach gry nie bardzo wiedziała, jak skutecznie zagrozić rywalom. Goście gubili piłkę w środkowej strefie, niecelnie zagrywali do skrzydłowych, a napastnik Jakub Knap w zasadzie nie dostał ani jednego celnego podania. Krótko mówiąc, chełmianie pierwszą połowę najzwyczajniej w świecie przespali.
W drugich 45-minutach na boisku pojawili się jeszcze: Grzywaczewski, Groborz, Wiatrak, Płocki, Ofiara, Bednara, Korbecki, Mroczek. Chełmianka rozpoczęła odważnie, ale w 53 min. Bartłomiej Michalski oddał lewą nogą strzał życia z 25 metrów, po którym piłka wpadła w samo okienko bramki Grzywaczewskiego. Biało-zieloni próbowali zdobyć choćby honorowego gola, ale w sobotę kompletnie nic im nie wychodziło. Najlepszą okazję zaprzepaścił Krystian Mroczek. Będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem posłał piłkę obok słupka. Dwoił się i troił Bartłomiej Korbecki, lecz najlepszy snajper grupy czwartej trzeciej ligi potrzebuje jeszcze czasu, by dojść do formy z jesieni.
Wynik w tym spotkaniu był sprawą drugorzędną. Trener chciał sprawdzić graczy testowanych i zobaczyć, jak zawodnicy zafunkcjonują po blisko dwóch tygodniach intensywnych przygotowań. Najważniejsze, by zawodnicy z Chełma z tej porażki wyciągnęli wnioski. Mecz też pokazał, że Chełmianka, po odejściu Vladyslava Bobrowa musi jak najszybciej załatać dziurę na środku defensywy i znaleźć jakościowego zawodnika. Niewykluczone, że taki piłkarz pojawi się w Chełmie w środku tygodnia.
Kolejny problem, to kontuzja Piekarskiego, którego trudno będzie zastąpić w pierwszych meczach wiosny. Testowany Złomańczuk pokazał kilka ciekawych zagrań, ale po wysoko przegranym meczu, gdzie cała drużyna spisała się poniżej swoich możliwości, trudno obiektywnie ocenić jego grę. Trener Bonin zapewne powinien dać mu jeszcze przynajmniej jedną szansę w sparingu. Tylko czy utalentowany 19-latek będzie w stanie wejść w buty kontuzjowanego kapitana drużyny? Pocieszające natomiast jest to, że Bartłomiej Korbecki raczej pozostanie wiosną w Chełmie. Kwota, jaką działacze Chełmianki chcieliby dostać za swojego najlepszego strzelca, odstrasza potencjalnych zainteresowanych.
Kolejny sparing Chełmianka rozegra w sobotę 27 stycznia z Avią Świdnik. Mecz odbędzie się na sztucznej nawierzchni w Świdniku. (rt)

