Czy jest szansa, żeby odpady wielkogabarytowe odbierano spod domów mieszkańców Siedliszcza? – pyta radna miejska Wioletta Iwaniuk. W interpelacji do władz gminy pisze, że problem z odwożeniem dużych odpadów do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych mają osoby starsze i z niepełnosprawnościami. Zwraca też uwagę na niedogodne godziny otwarcia PSZOK. Co na to władze gminy?
Na problem tzw. gabarytów zwracają uwagę mieszkańcy kilku chełmskich gmin. Nie wszędzie duże odpady np. stare meble są odbierane, co miesiąc, bezpośrednio spod domów, tak jak inne śmieci. W wielu gminach gabaryty trzeba dowieźć własnym transportem do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, które właśnie po to powstały. Nie każdy jednak ma możliwości, aby pozbyć się większych odpadów. Chodzi o osoby, które nie mają własnych samochodów, osoby starsze albo schorowane. Pisaliśmy już, że np. mieszkańcom Rejowca władze gminy idą na rękę. I po wcześniejszym zgłoszeniu pomogą odebrać gabaryty własnym transportem.
Na to, że aktualne zasady dostarczania odpadów wielkogabarytowych w gminie Siedliszcze są dla mieszkańców problematyczne, zwróciła uwagę radna miejska Wioletta Iwaniuk. W interpelacji złożonej na początku lipca do władz gminy pisze, że szczególne trudności mają osoby starsze, z niepełnosprawnościami oraz osoby cierpiące na różnego rodzaju niedowłady.
– Dla tej grupy mieszkańców samodzielny transport dużych, ciężkich przedmiotów do oddalonego punktu zbiórki jest często niemożliwy, a brak alternatywnego rozwiązania prowadzi do wykluczenia i poczucia bezradności – pisze radna Iwaniuk.
Radna pisze też, że mieszkańcy zwracają uwagę na niedogodne terminy otwarcia PSZOK, które „zwykle przypadają w dni robocze oraz w godzinach pokrywających się z typowym czasem pracy. Osoby czynne zawodowo, pracujące poza miejscem zamieszkania, nie mają realnej możliwości wywiezienia odpadów w obowiązującym czasie. To rodzi frustrację i w konsekwencji może prowadzić do nieprawidłowego postępowania z odpadami, w tym ich porzucania w miejscach do tego nieprzeznaczonych”.
Radna domaga się przeanalizowania możliwości cyklicznego odbierania odpadów wielkogabarytowych bezpośrednio z posesji mieszkańców. I przypomina, że tak było w gminie przed laty. Co na to władze Siedliszcza?
Samorządowcy tłumaczą, że wszystko rozbija się o pieniądze i gdyby mieszkańcy gotowi byliby płacić kilkukrotnie więcej za śmieci, mogliby zorganizować ich wywóz nawet raz na tydzień.
– Kolejny rok dopłacamy jako gmina do systemu odbioru odpadów. W związku z czym aby drastycznie nie podnosić stawek opłat, przyjęliśmy, jak wiele innych gmin takie rozwiązanie dotyczące odpadów wielkogabarytowych. Niemniej jednak w uzasadnionych przypadkach, na zgłoszenia osób schorowanych, samotnych, w podeszłym wieku, staramy się pomóc w transporcie tego typu odpadów do PSZOK. Dodatkowym powodem zastosowania takiego rozwiązania jest także to, że wystawiane odpady wielkogabarytowe stojąc na zewnątrz, przy opadach deszczu wchłaniają wodę przy niekorzystnych warunkach atmosferycznych, podnosząc znacznie wagę odpadów, a płacimy za oddaną masę. Dlatego też ustawodawca wprowadził PSZOK, aby te odpady wpływały tam bezpośrednio od mieszkańca. Podobnie jest z wprowadzonymi obecnie odpadami tekstylnymi, one też mają być oddawane bezpośrednio do PSZOK, jednak tutaj znaleźliśmy rozwiązanie kupując i ustawiając na terenie gminy kontenery na te odpady – tłumaczy Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza.
Burmistrz tłumaczy też, że PSZOK jest czynny w wyznaczone dni w godzinach 8.00 – 17.30 i do tej pory nie było żadnych uwag ani kontrowersji do godzin otwarcia punktu.
– Mając na uwadze rosnące koszty odbioru odpadów, a tym samym rosnące wysokości opłat, jakie ponoszą mieszkańcy, co jest przede wszystkim wynikiem czynników niezależnych od samorządu, staramy się modyfikować sposób odbierania odpadów, dostosowując go do wymogów ustawy – wyjaśniają urzędnicy z Siedliszcza. (reb)

