Pracownicy obsługi i administracji w chełmskich instytucjach kultury mają najniższe płace. Po analizie wysokości ich wynagrodzeń miejscy radni doszli do wniosku, że żyją na skraju ubóstwa. Problemem mają zająć się na kolejnym posiedzeniu komisji oświaty, kultury i sportu.
Pensje pracowników obsługi i administracji nie tylko w jednostkach kultury, ale także chełmskich szkołach należą do najniższych w mieście. W Muzeum Chełmskim średnie wynagrodzenie wynosi 2 730 zł brutto. Tyle że w tej liczbie są zawarte również płace kadry kierowniczej, która zarabia więcej od pozostałych pracowników. Dyrektor placówki Krystyna Mart przyznała, że wynagrodzenia w jednostce są bardzo niskie, a na niewielką podwyżkę mogła sobie pozwolić, bo zaoszczędziła pieniądze w funduszu płac, gdyż kilka osób przebywało na długotrwałych zwolnieniach lekarskich. Ci pracownicy dostawali świadczenia z ZUS. – Były to jednak nieduże kwoty – podkreśliła.
– Najniższa płaca krajowa nie jest powodem do dumy – akcentowała na komisji oświaty, kultury i sportu radna Małgorzata Sokół. – Za takie pieniądze nie da się przeżyć miesiąca. Wielu pracowników obsługi i administracji żyje na skraju ubóstwa.
Jak się okazuje, wielu pracowników w pensję wynoszącą 2 000 zł brutto, ma już wliczony dodatek stażowy, bo na to zezwala prawo. Radni chcieli wiedzieć, kiedy ostatnio pracownicy obsługi i administracji dostali podwyżki i w jakiej wysokości.
– Podwyżki były w kwocie od 100 do 150 zł na etat, przyznane w październiku ubiegłego roku – odpowiadał Stanisław Mościcki, wiceprezydent Chełma, odpowiedzialny za miejską kulturę. – W tym roku również zostały zaplanowane. Jest niewielka ilość osób zarabiających po 2 tys. zł brutto. Ich odpowiedzialność w pracy jest niewielka. Biorąc jednak pod uwagę nagrody i premie ta średnia na pewno jest nieco wyższa.
Robert Chełmicki, dyrektor Chełmskiej Biblioteki Publicznej, zwrócił uwagę na różnicę w wysokości płac między nowo zatrudnionymi osobami, a pracownikami z dłuższym, nawet 10-letnim stażem. – Jest ona niewielka. Nowa osoba, przyjęta do pracy, na początku dostaje 2 tys. zł brutto. Ludzie, którzy pracują kilka bądź kilkanaście lat, zarabiają po 2,2 tys. zł. Ostatnia podwyżka w naszej jednostce miała miejsce w pierwszym kwartale br. Pracownicy dostali od 100 do 150 zł – wyjaśniał Chełmicki.
W Chełmskim Domu Kultury również nie ma kokosów. Najlepiej zarabiają osoby zaangażowane w organizację imprez. Pracują dużo, są kreatywne. Ich wynagrodzenia netto sięgają od 2,4 tys. do 2,7 tys. zł. Ale są też tacy, którzy dostają poniżej 2 tys. zł.
Radni zobligowali dyrektorów miejskich jednostek do tego, by przygotowali oni dokładną informację dotyczącą wynagrodzeń pracowniczych. – Trzeba coś zrobić z tymi płacami, bo są stanowczo za niskie – zaznaczyła M. Sokół. Komisja ma wrócić do tematu na kolejnym swoim posiedzeniu. (ps)
