Nadleśnictwo Krasnystaw chciało odzyskać od gminy Gorzków 40 tys. zł, które wyłożyło na przebudowę drogi w Widniówce, bo przez jakiś czas nie mogło z niej korzystać przy wywózce drewna, bo gmina zmuszona była wyłączyć z ruchu znajdujący się w jej ciągu most. – Sąd Okręgowy w Zamościu oddalił w całości powództwo Nadleśnictwa – cieszy się Piotr Cichosz, wójt gminy Gorzków.
W 2019 r. gmina Gorzków przebudowywała drogę w miejscowości Widniówka. Inwestycja kosztowała 160 tys. zł, a z uwagi na fakt, że z traktu korzysta m.in. Nadleśnictwo Krasnystaw, wywożące tędy drewno z lasu, leśnicy dołożyli do inwestycji 40 tys. zł. Przez dwa lata wszystko było w porządku, aż do momentu kiedy gmina zmuszona była wyłączyć z ruchu ciężarówek most na rzece Żółkiewka w Widniówce, co uniemożliwiło dalszy transport tą drogą drewna.
– Ze względu na stan techniczny musieliśmy wstrzymać przejazd ciężkich pojazdów przez ten most. Zleciliśmy opracowanie dokumentacji jego remontu, a w 2022 roku w porozumieniu z Ministerstwem Obrony Narodowej udało się nam przeprawę wyremontować. Samo drewno na jego naprawdę kosztowało ponad 120 tys. zł.
Zwróciliśmy się do Nadleśnictwa Krasnystaw o partycypację w kosztach, ale odmówiło – mówi Piotr Cichosz, wójt gminy Gorzków. – Nie dość, że odmówiło, to jeszcze ku naszemu zdziwieniu wystąpiło o zwrot udzielonej w 2019 roku dotacji i to wraz z odsetkami, uzasadniając, że przez zamknięcie mostu nad Żółkiewką, przez jakiś czas nie mogło korzystać z drogi w Widniówce.
Gmina pieniędzy oddawać nie zamierzała i sprawa trafiła na wokandę. Tydzień temu wójt Cichosz ogłosił, że Sąd Okręgowy w Zamościu, rozstrzygnął spór na korzyść gminy.
– Sąd oddalił powództwo Nadleśnictwa w całości. To ważna sprawa i dużo mojego osobistego zaangażowania – mówi wójt, podkreślając, że w umowie o wsparciu przez Nadleśnictwo inwestycji „Przebudowa drogi gminnej w miejscowości Widniówka” nie było żadnych postanowień odnoszących się do stanu technicznego mostu, czy też uwarunkowania realizacji dotacji od zachowania przejazdu przez most.
Wyrok nie jest jednak prawomocny i niewykluczone, że przegrany złoży apelację. Jak dowiedzieliśmy w Nadleśnictwie, decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła – nadleśniczy czeka na sądowe uzasadnienie wyroku. (kg)

