Nawet ponad trzykrotnie – w porównaniu do ubiegłego roku – wzrosły ceny nwozów. Firmy dowożące olej napędowy do gospodarstw rolnych życzą sobie nawet 9,20 zł za litr ropy w hurcie. Jeśli dodamy do tego gwałtownie szybujące ceny zbóż, a wkrótce też żywności, otrzymamy gotowy przepis na wielki kryzys.
Dla rolników przedwiośnie to czas nawożenia pól i robienia zapasów oleju napędowego na cały sezon. Niestety, w tym roku to też okres najwyższych podwyżek w historii, których głównym źródłem jest wojna na Ukrainie, a właściwie jej skutki uboczne. Jednym z nich, który odczuwamy chyba wszyscy, są szybujące ceny ropy naftowej, a co za tym idzie oleju napędowego i benzyny. Na chełmskich stacjach benzynowych ropa kosztuje już grubo ponad 8 zł za litr, a w wielu miejscach obowiązują limity tankowania. Z takiej sytuacji korzystają firmy, które dowożą paliwo prosto do gospodarstw.
– We wtorek dostałem propozycję dostawy oleju napędowego po cenie 9,15 zł za litr – mówi Paweł, rolnik z powiatu włodawskiego. – Mam jeszcze trochę zapasów, więc nie skorzystałem z oferty, ale wiem, że wielu właścicieli gospodarstw nie ma wyjścia i decyduje się kupować po takich cenach od pośredników, bo na stacjach albo jest zakaz tankowania do beczek i kanistrów, albo obowiązują limity, a przecież w pole trzeba wyjechać – wyjaśnia mężczyzna. Astronomiczne ceny obowiązują też w składach nawozów.
W jednym z takich punktów w Chełmie dowiedzieliśmy się, że niektóre produkty w porównaniu do ubiegłego roku zdrożały nawet ponad trzykrotnie. Dla przykładu rok temu tona saletry kosztowała ok. 1400 zł, dziś trzeba za nią zapłacić ok. 4200. zł. Sól podrożała ponad dwukrotnie, ale największy skok zaliczyły nawozy azotowe, czyli mocznik, saletra i saletrzak. Ten pierwszy rok temu można było kupić za ok. 1600 zł, teraz jego cena przekracza 5000.
Wojnę poczuł cały świat
Tak gwałtowny wzrost cen nawozów to oczywiście efekt drastycznych podwyżek cen gazu, który jest niezbędny do ich produkcji. Na razie nic nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości paliwo potaniało. Przeciwnie, sankcje nakładane na Rosję i zapowiedzi uniezależnienia się od tego kraju w kwestii importu gazu spowodują dalszy wzrost jego cen. Nawozy tańsze więc nie będą, paliwo pewnie także.
Skutek bardzo łatwo przewidzieć: jeszcze większa inflacja oraz drakońskie podwyżki cen żywności. Szybujące ceny paliw już teraz podbijają koszty produkcji, transportu i usług, ale prawdziwa kumulacja nastąpi zapewne późnym latem i jesienią, gdy rolnicy zaczną sprzedawać ziarno. Już za chwilę możemy się za to spodziewać najdroższych w historii nowalijek i świeżych warzyw. (bm)

