Dwa medale w rozgrywanych we włoskim Lido di Jesolo mistrzostwach świata dzieci, kadetów i juniorów w kickboxingu zapisali na swoim koncie reprezentanci LKSW Dan Świdnik! – Był to dla nas historyczny turniej. Do tej pory tylko raz udało nam się wywalczyć brązowy medal na mistrzostwach świata w kickboxingu, a dokonała tego w 2006 roku w Zadarze Iwona Duklewska, wśród juniorek. Tym razem mamy dwa medale, do tego jeden srebrny, a były realne szanse na złoto – mówi trener Piotr Bernat.
Swój największy w karierze sukces odniósł Jan Hawrysz, uczeń SP nr 7 w Świdniku, zdobywając srebrny medal i tytuł wicemistrza świata w walkach kadetów młodszych -47 kg w formule pointfighting. Jest to zarazem największe osiągnięcie sportowe w kickboxingu w historii klubu. – Janek dzięki swojej pozycji w rankingu światowym WAKO był rozstawiony od razu w ćwierćfinale, w którym spotkał się z zawodnikiem z Chorwacji Leonem Kisanem.
Walka trwała zaledwie 25 sekund – rywal został wyliczony po precyzyjnym kontrataku. W półfinale rywalem naszego reprezentanta był Amerykanin Spencer Luis, który dwa poprzednie pojedynki z Południowoafrykańczykiem i Węgrem wygrał przed czasem przez przewagę techniczną.
Zacięta walka zakończyła się wynikiem 8:6 dla Polaka. Lepszy od Janka okazał się jedynie finałowy rywal, Węgier Kornel Kozma, aktualnie znajdujący się na 1. miejscu światowego rankingu zdobywca Pucharu Świata i Pucharu Europy. Bardzo wyrównany pojedynek zakończył się wynikiem 2:4 dla Węgra. Sukces jest tym większy, że start naszego reprezentanta do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania ze względu na kontuzję odniesioną przed wyjazdem – gdyby nie ona, szanse na złoto byłyby jeszcze większe – relacjonuje trener Dana Piotr Bernat.
Drugi medal przypadł w udziale Kacprowi Kurasiowi, uczniowi SP nr 5, który rywalizował w kategorii -37 kg kadetów starszych w formule pointfighting. Już pierwsza walka miała dramatyczny przebieg. W pojedynku z reprezentantem RPA Waldimarem Valentinem nasz zawodnik doprowadził do wysokiego prowadzenia na punkty, jednak celna technika rywala spowodowała silne krwawienie z nosa. Na szczęście medykom udało się je zatamować w przepisowym czasie, a Kacper, walcząc taktycznie, utrzymał przewagę punktową do końca walki. W ćwierćfinale finale rywalem naszego zawodnika był Irlandczyk Dara Kelly Clarke.
Początek ponownie należał do świdniczanina, jednak reprezentant Zielonej Wyspy na kilkanaście sekund przed końcem doprowadził do wyrównania. W ostatnich sekundach jednak Kacper trafił rywala kopnięciem bocznym i wygrał pojedynek 9:8. W półfinale zabrakło jednak nieco doświadczenia, aby skutecznie stawić czoła bardzo dobremu Gwatemalczykowi Gonzalezowi Venzueli. Latynoski zawodnik wygrał zasłużenie, jednak brąz MŚ, to podobnie jak u Jana Hawrysza, najlepszy wynik w całej sportowej karierze Kacpra.
Pozostali reprezentanci LKSW Dan zakończyli rywalizację w eliminacjach. Kacper Głowienka z łęczyńskiej filii LKSW Dan w kategorii -52 kg kadetów starszych pokonał Węgra Zsombora Csiernyika 8:5, a następnie uległ świetnemu Bułgarowi Dimitarowi Nasevovi 4:8.
Z kolei Jakub Trześniak wśród juniorów -57 kg pokonał w eliminacjach Amerykanina Isaaca Torresa 21:13, a w drugim pojedynku, mimo ambitnej postawy, uległ Węgrowi Bendeguzowi Malatyinszkiemu. Obie te kategorie należały do najbardziej obsadzonych na turnieju (po 24 zawodników).
– Po “pandemicznych” mistrzostwach Europy w Budvie na jesieni ubiegłego roku, gdzie zrezygnowano z rozgrywania kategorii dzieci i kadetów młodszych, tegoroczny światowy czempionat odbył się już w pełnym zakresie grup wiekowych – mówi Piotr Bernat, który na MŚ pełnił funkcję II trenera kadry kadetów pointfighting. – Poziom zawodów, jak i ich obsada, odpowiadały randze imprezy. Warto wspomnieć, że z 63 startujących krajów, 56 wywalczyło medale.
W dalszym ciągu bastionem kickboxingu WAKO pozostaje Europa, ale pojawia się coraz więcej dobrych zawodników z innych kontynentów i to nie tylko z krajów takich jak USA czy Kanada, gdzie sporty walki są niezmiernie popularne od lat. Na podium stawali egzotyczni zawodnicy z Kuwejtu czy Tajwanu, a chyba najszczęśliwszym człowiekiem w Lido di Jesolo był Paragwajczyk Guillermo Ariel Vilalba, który przyjechał na MŚ jako jedyny reprezentant swojego kraju i wywalczył złoto.
Dla LKSW Dan Świdnik był to historyczny turniej. Do tej pory tylko raz udało nam się wywalczyć brązowy medal na mistrzostwach świata w kickboxingu, a dokonała tego w 2006 roku w Zadarze Iwona Duklewska wśród juniorek. Tym razem mamy dwa medale, do tego jeden srebrny, a były realne szanse na złoto. Obaj nasi zawodnicy mieli bardzo trudną drogę do MŚ. Janek Hawrysz od dłuższego czasu pokazuje na turniejach duże umiejętności, czego dowodem są medale z Pucharu Świata i Pucharu Europy. Niestety, ten rok był dla niego bardzo trudny z przyczyn pozasportowych.
Kłopoty zdrowotne wyłączyły go na kilka miesięcy z treningów, a gdy udało się wrócić na salę, z mistrzostw Polski wykluczyła go kontuzja. Na MŚ pojechał dzięki wolnemu miejscu w jego kategorii i zaufaniu trenerki kadrowej Emilii Szabłowskiej, która widziała w nim kandydata do dobrego startu. Mimo to, do końca nie byliśmy pewni udziału, gdyż kolejna drobna, ale bolesna kontuzja tuż przed wyjazdem postawiła udział w walkach pod znakiem zapytania. Na szczęście udało się nie tylko wystartować, ale i wywalczyć medal. Kacper Kuraś to zawodnik utalentowany, ale walczący dość nierówno. Przez cały sezon świetne starty przeplatały się ze słabymi.
Znów jednak dobre przepracowanie okresu przygotowań i motywacja, z jaką przystąpił do walk, pomogła. Jego oba pojedynki były trudne, ale podobnie jak dla Janka – jest to życiowy sukces naszego zawodnika. Start w Lido di Jesolo to sukces jeszcze jednej osoby – instruktora Bartka Daniela, który w głównej mierze przygotowywał chłopaków do MŚ. Chociaż nie udało mu się zdobyć medalu tej rangi jako zawodnikowi, dzisiaj osiąga je już jako szkoleniowiec. Co dalej? Już niebawem w Świdniku odbędzie się turniej Pointfighting Grand Prix – Puchar Polski, w którym wystąpią także nasi medaliści.
Mamy zaplanowane starty do końca sezonu – chcielibyśmy, aby nasza reprezentacja wystąpiła przynajmniej na Moravia Open w ostatni weekend października, Polish Open w grudniu, Pucharze Europy w lutym w Chorwacji i Pucharze Świata w czerwcu na Węgrzech. Oczywiście, ważne są także mistrzostwa Polski, ale bez startów za granicą nie ma co marzyć o wygrywaniu na największych międzynarodowych imprezach. Problemem są głównie środki finansowe. Kryzys dotknął także kluby sportowe, zwłaszcza jednak dyscyplin takich, jak nasza. Cały czas staramy się zdobywać środki na bieżące działania klubu, zaś na zawody nasi reprezentanci jeżdżą głównie za własne pieniądze.
Koszt wyjazdu na MŚ w zależności od dofinansowania związkowego lub jego braku wynosił dla naszych reprezentantów od 2 do 4 tys. zł na osobę. Była to także przyczyna, dla której we Włoszech wystąpiło tylko czterech naszych reprezentantów – teoretycznie mogło ich być dziewięcioro, gdyż tyle osób zakwalifikowało się do finałów mistrzostw Polski w kategoriach rozgrywanych na MŚ. Tymczasem nasi najlepsi rywale startują na imprezach WAKO klasy A i B nawet po kilka razy w roku, zbierając cenne doświadczenia. Między innymi dzięki temu po raz pierwszy najlepszą ekipą mistrzostw świata okazała się reprezentacja Bułgarii, regularnie startująca na turniejach w Europie.
W mistrzostwach uczestniczyło 1909 zawodników z 63 krajów. Największa liczebnie na turnieju reprezentacja Polski zajęła 5. miejsce, zdobywając łącznie 84 medale.
BS


