Ponad 9 tysięcy złotych wydał powiat chełmski na paliwo do służbowego samochodu starosty Piotra Deniszczuka od stycznia do maja br. Ale nawet połowa tej kwoty nie jest związana z wyjazdami służbowymi włodarza powiatu. A reszta? – zastanawia się radny Marcin Łopacki, który sprawdzał, na jakich zasadach starosta korzysta ze służbowego samochodu.
O tym, w jaki sposób starosta chełmski korzysta ze służbowych samochodów, pisaliśmy na naszych łamach wielokrotnie. Krótko mówiąc, traktuje je jak prywatne auta, którymi podróżuje na zakupy do galerii handlowych i na wczasy. Z tą różnicą, że to podatnicy pokrywają koszty tych podróży. Paliwo do samochodu, jego ubezpieczenie i koszty eksploatacji opłacane są z pieniędzy z budżetu powiatu. Radny Marcin Łopacki z PSL złożył interpelację z pytaniem o zasady, na jakich starosta korzysta ze służbowego auta. Pytał oczywiście i o koszty, jakie z tego tytułu ponosi powiat. Czego się dowiedział? Ano tego, że starosta korzysta z auta na podstawie zawartego porozumienia. Wynika z niego, że staroście przysługuje nieodpłatne świadczenie z tytułu wykorzystywania samochodu służbowego do celów prywatnych. A za te prywatne wyjazdy płaci powiat. „Koszty zużytego paliwa na przejazdy prywatne samochodem służbowym marki KIA OPTIMA rozlicza się na podstawie złożonego Oświadczenia oraz Miesięcznego rozliczenia paliwa” – czytamy w odpowiedzi na interpelację.
Jakie to koszty? Od stycznia do maja auto starosty zużyło paliwa za ponad 9 tysięcy złotych. Ale na wyjazdy służbowe starosta zatankował tylko za 4 tysiące złotych z tej kwoty. Wychodzi na to, że pozostałe 5 tysięcy złotych kosztowało paliwo na wyjazdy prywatne. – Czyli starosta jeździ więcej prywatnie niż służbowo powiatowym autem – komentuje radny Łopacki.
I to całkiem sporo, bo żeby wyjeździć paliwa za tysiąc złotych miesięcznie, to autem nowoczesnym silnikiem diesla, jakim jeździ starosta, trzeba przejechać około dwóch tysięcy kilometrów. Ale co to za problem? Wystarczy weekend w górskim SPA.
Podczas ostatniej sesji rady powiatu M. Łopacki przypomniał staroście jak ten wytknął mu, że mija się z nim w drodze do pracy (Deniszczuk jedzie do Chełma, Łopacki do Włodawy). – Z tą różnicą, że ja jadę prywatnym samochodem i na własny koszt, a starosta autem powiatu za publiczne pieniądze – mówił. (bf)

