Przy ul. Okrzei w Krasnymstawie powstała „Jasiowa Zagroda”, gdzie prowadzona jest alpakoterapia. Internauci zabrali się za komentowanie, w większości podnosząc, że to nieodpowiednie miejsce na taką działalność i że zwierzętom na pewno dzieje się krzywda. – To bardzo niesprawiedliwe! Kocham moje alpaki i nigdy nie pozwoliłabym, żeby cierpiały – twierdzi właścicielka zagrody.
Internetową wrzawę rozkręcił anonimowy wpis: – Nie wiem czy Państwo zwrócili uwagę, ale przy ulicy Okrzei ktoś wpadł na genialny pomysł otworzenia miejsca z alpakoterapią. Po pierwsze, lokal znajduje się w centrum miasta, gdzie przez cały dzień jest głośno i jeżdżą samochody. Po drugie zwierzęta są trzymane w okropnych warunkach, zupełnie nieprzystosowanych do ich potrzeb – napisał autor posta, dodając, że aby prowadzić tego typu działalność trzeba spełniać odpowiednie wymogi, między innymi lokalowe, weterynaryjne, mieć doświadczony personel oraz zapewnić bezpieczeństwo klientów, czego zupełnie brakuje. Zwierzęta są oddzielone plastikowymi barierkami, przy których głośno bawią się dzieci – zakończył wpis.
Większość komentarzy była w podobnym tonie, ale internauta Robert wyraził odmienne zdanie. – Ktoś sobie chce dorobić, ale niestety znajdzie się życzliwa osoba, żeby go pod…ć, gratulacje, polska solidarność. I jak ma być dobrze w tym kraju? – napisał, co od razu spotkało się z ripostą. – Dorobić męcząc zwierzątka? Wspaniały pomysł na biznes:) – skomentowała Aneta. – Jak się nie wie, jakie warunki trzeba zapewnić zwierzęciu, to się go nie bierze…!!! Ustawa o ochronie zwierząt nakłada na właścicieli zwierząt obowiązek zapewnienia im odpowiednich warunków… – dodała Iwona.
Kolejne wpisy spotkały się z reakcją właścicielki „Jasiowej Zagrody”. – Zwierzęta są pod stałą kontrolą weterynaryjną, na co posiadamy dokumenty. Skąd informacje, że nie posiadamy uprawnień do prowadzenia takich zajęć? Jeśli ktoś widzi jakieś nieprawidłowości, to zapraszam do zgłoszenia tego osobiście, a nie anonimowo – napisała.
W rozmowie z nami właścicielka zwierząt (zastrzegając, by nie podawać jej imienia i nazwiska), szerzej opowiedziała o swoich planach i prowadzonej od miesiąca działalności.
– Takie komentarze i oskarżenia są bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe. Nie ma u nas żadnego plastikowego płotka, a jest drewniana rozsuwana zagroda, którą podczas zajęć możemy ustawiać dowolnie. Kocham swoje alpaki i wszystkie zwierzęta i nie dopuściłabym, by działa im się krzywda. Wszystko prowadzone jest zgodnie z przepisami – mówi właścicielka „Jasiowej Zagrody”. – Prowadzimy tu warsztaty. Zajęcia trwają około godziny i polegają na integracji dzieci, odciągnięciu ich od ekranów telefonów i telewizorów. Pokazujemy, jak dbać i zachowywać się wśród zwierząt. Na zajęciach jest grupka maksymalnie do 8 dzieci, więc spotkania są kameralne, aby alpaki czuły się komfortowo i aby mieć czas dla każdego dziecka. Alpaki dla dzieci to takie duże puchate misie i dlatego tak fantastycznie wpływają i wspierają ich rozwój – dodaje.
Właścicielka podkreśla, że jej alpaki są nauczone przebywania wśród ludzi, bo często odwiedzają przedszkola, szkoły, pojawiają się na różnego rodzaju charytatywnych wydarzeniach. – Zwierzęta są pod stałą kontrolą weterynaryjną – zapewnia. (kg)

