Plotki i pomówienia czy niezwykle poważne zarzuty dotyczące molestowania niepełnosprawnego dziecka? Policja i prokuratura zajmie się donosem, który trafił do radnych powiatu chełmskiego. A mówi się, że tematem interesuje się też ogólnopolska telewizja.
Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Chełmskiego komendant miejski policji w Chełmie składał sprawozdanie z działalności wraz z informacją o stanie bezpieczeństwa publicznego na terenie Powiatu Chełmskiego za miniony rok. Obecność szefa policji wykorzystał radny Jarosław Wójcicki, który spytał, co radni powinni zrobić z donosem, który dostali.
– Do naszych skrzynek dotarły anonimy, które dotyczą możliwości popełnienia przestępstwa na osobie nieletniej z powiatu chełmskiego. Co my mamy z tym zrobić? – pytał radny. Komendant poradził, aby zgłosić donos policji, po to, żeby funkcjonariusze zweryfikowali zarzuty, jakie zawiera.
Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył do Prokuratury Okręgowej w Lublinie także radny Andrzej Dzirba. – O jakimś incydencie w rodzinie zastępczej plotkowało się już dawno, różne były informacje na ten temat, ale my jako radni nigdy nie mieliśmy wglądu do żadnych dokumentów – mówi radny Dzirba. Po donosie, który dostał, uważa, że wobec tak poważnych zarzutów to prokuratura powinna wyjaśnić sprawę.
List rozesłany do radnych i mediów opisuje zdarzenie, do którego miało rzekomo dojść w 2022 roku w jednej z rodzin zastępczych na terenie powiatu chełmskiego. To, co znajduje się w donosie, może jeżyć włos na głowie, bo są tam insynuacje o możliwym molestowaniu seksualnym niepełnosprawnego intelektualnie dziecka. Autor donosu stwarza wrażenie wyjątkowo dobrze poinformowanego – podaje z imienia i nazwiska poszkodowaną dziewczynkę, opisuje z imienia i nazwiska osoby, które zostały poinformowane o incydencie i które miały rzekomo wpływać na zbagatelizowanie zajścia. Pisze o instytucjach, które zajmowały się sprawą, pracownikach tych instytucji, którzy zostali wezwaniu na miejsce po zajściu.
Oczywiście łatwo rzucać oskarżenia. Ale przy tak poważnej sprawie, w której jest choćby cień prawdopodobieństwa, że mogło zostać skrzywdzone dziecko, powinno się rozwiać wszelkie wątpliwości.
Nie wiadomo, dlaczego donos pojawił się właśnie teraz, trzy lata po incydencie. Zwłaszcza, że – według autora anonimu – sprawa otarła się wówczas o sąd w Krasnymstawie, który miał umorzyć postępowanie. Czy pojawiły się jakieś nowe okoliczności? A może ma to związek z plotkami, że wokół sprawy drążą dziennikarze stacji TVN? Nie wiadomo. Zobaczymy, na ile poważnie potraktują donos policja i prokuratura i jakie podejmą czynności w tej sprawie. (der)

