Ulica Bema na osiedlu „Działki” w Chełmie wygląda na spokojną i typową dla tej części miasta. I tak było przez lata, ale od kilku miesięcy trwa tu konflikt sąsiedzki, którego zarzewiem stały się samochody parkujące wzdłuż jezdni, przyjeżdżające do miejscowego, działającego tu „od zawsze” warsztatu.
Część mieszkańców zarzuca jego właścicielowi, że prowadzona działalność utrudnia im codzienne funkcjonowanie – zwłaszcza wyjazd z posesji. Skarżą się, że auta ustawiane są zbyt blisko skrzyżowań, częściowo na chodnikach, a czasem wręcz blokują wjazdy. Z tego powodu napisali do Urzędu Miasta wniosek o zmianę organizacji ruchu i wprowadzenie zakazu postoju na części ul. Bema.
– Sytuacja staje się nie do zniesienia – mówią mieszkańcy, którzy podpisali pismo do magistratu.
Zupełnie inaczej widzą sprawę osoby wspierające właściciela warsztatu. Ich zdaniem konflikt jest wyolbrzymiony, a cała sytuacja nosi znamiona celowego nękania legalnie działającego przedsiębiorcy.
– Na tej ulicy ruch jest minimalny, a piesi przeważnie i tak chodzą jezdnią, bo chodniki są zniszczone – mówi jeden z sąsiadów. – To nie jest żadne blokowanie, tylko chwilowe sytuacje, kiedy podjeżdża laweta albo klient zostawia samochód do naprawy. Zazwyczaj wszystko trwa kilka, kilkanaście minut, najczęściej rano. Nie można mówić o uciążliwości, tylko o chwilowych utrudnieniach. Jeśli wprowadzono by tu zakaz postoju, to warsztat prawdopodobnie trzeba by było zamknąć.
Właściciel warsztatu podkreśla, że prowadzi działalność w tym miejscu od lat i przez długi czas nie stanowiła ona dla nikogo problemu. Przeciwnie, sąsiedzi często korzystali z jego usług i pomocy w codziennych sprawach.
– Nie rozumiem tej zmiany nastawienia. Ulica jest przejezdna, a wjazdy do posesji nie są blokowane. Niektórym przeszkadza po prostu to, że „obce” auta parkują przy ich ogrodzeniu. Policja i straż miejska są wzywane nawet wtedy, gdy ktoś tylko odwiedza mieszkańców. Czasem moi klienci muszą wysłuchiwać niecenzuralnych komentarzy. Dostaję mandaty, jestem wzywany przez straż miejską do skłądania wyjaśnień, ale mimo moich próśb nie skierowano wniosku do sądu – mówi właściciel.
Ma nadzieję, że przed ewentualną decyzją o zakazie postoju Urząd Miasta wysłucha również głosu drugiej strony.
Straż Miejska przyznaje, że interwencje na ul. Bema zdarzają się regularnie – średnio 2-3 razy w tygodniu. Ich powodem są właśnie spory o parkowanie. Funkcjonariusze zauważają jednak, że cała sytuacja ma charakter konfliktu sąsiedzkiego.
– Mieszkańcy domagają się zmiany organizacji ruchu, bo ich zdaniem to rozwiąże problem. Trzeba jednak pamiętać, że ewentualny zakaz postoju uderzy nie tylko w warsztat, ale także w samych mieszkańców. Wjazdy do posesji są integralną częścią drogi i również zostaną objęte zakazem. Parkowanie będzie możliwe jedynie w obrębie posesji – przypominają strażnicy.
Urząd Miasta potwierdza, że otrzymał wniosek, ale na razie nie przesądza o jego losie. Sprawą zajmie się komisja ds. organizacji ruchu, w skład której wchodzą m.in. przedstawiciele policji i straży miejskiej. (w)

