Spełnił się najczarniejszy scenariusz. Po blisko stu latach funkcjonowania cementownia w Rejowcu Fabrycznym kończy produkcję klinkieru. A to oznacza schyłek jednego z największych zakładów pracy w regionie, grupowe zwolnienia a dla lokalnych samorządów – utratę pokaźnych wpływów z podatków. Jednocześnie wraca pytanie: co z obiecywaną od dawna kopalnią, która mogłaby zapełnić pustkę po zlikwidowanych w ostatnich latach wielu innych zakładach pracy w regionie.
Cementownia w Rejowcu Fabrycznym była częścią Grupy Ożarów S.A., która wchodzi w skład międzynarodowego koncernu CRH z siedzibą w Irlandii. W Polsce firma miała dwa zakłady produkujące cement – w Ożarowie i w Rejowcu Fabrycznym. Pracę miało tutaj około 120 osób. Dzięki temu zakład był największym pracodawcą w miasteczku a przy okazji największym płatnikiem lokalnych podatków, głównie od nieruchomości.
Dokładnie dwa lata temu pisaliśmy o kłopotach zakładu w Rejowcu Fabrycznym. Już wtedy mówiło się, że centrala spółki planuje powolne wygaszanie produkcji a nawet całkowite zamknięcie zakładu. Dla ludzi i dla samorządu to prawdziwy dramat.
Kiedy rozmawialiśmy wtedy z prezesem Grupy Ożarów, Andrzejem Ptakiem, przyznał, że stosowana w Rejowcu Fabrycznym metoda mokra produkcji cementu jest niedostosowana do obecnych czasów. Broni się co prawda wynikami finansowymi, ale nie wiadomo jak długo. Najwyraźniej dla spółki ten czas już minął. Jeszcze w 2002 roku w zakładzie funkcjonowało pięć pieców do wypalania klinkieru. Ostatnio działał tylko jeden. I on zostanie lada moment wygaszony.
– Klamka zapadła. Kilka dni temu dostaliśmy informację, że linia do produkcji klinkieru zostanie zamknięta – przyznaje Stanisław Bodys, burmistrz Rejowca Fabrycznego. – To bardzo przykra wiadomość dla mieszkańców i samorządu. Po cichu liczyłem, że firma przetrwa 100 lat. Niestety, zabrakło pięciu.
Decyzja o wygaszeniu linii to jeszcze nie definitywny koniec funkcjonowania zakładu. Nieoficjalnie mówi się, że na początek pracę straci około 45 osób. Nie wiadomo, co z firmą Cem-Bet, która świadczyła usługi dla cementowni, a zatrudnia kilkudziesięciu pracowników. Ludzie po chichu liczą, że pomimo zamknięcia produkcji klinkieru jakaś forma działalności w ich zakładzie pozostanie, np. przemiał cementu.
Ale nie udało nam się uzyskać w tej sprawie żadnego potwierdzenia. W miniony piątek nie udało nam się skontaktować z przedstawicielami spółki w Ożarowie. A jedyna, nowa informacja z firmy dotyczy zmiany nazwy – z Grupy Ożarów S.A. na Cement Ożarów S.A. – co tylko potwierdza kres zakładu w Rejowcu Fabrycznym.
Przy okazji fatalnych informacji na temat cementowni wraca pytanie: co z obiecywaną przez samorządy i polityków kopalnią węgla w Kuliku pod Siedliszczem? Część planowanego przedsięwzięcia bezpośrednio miałaby objąć także Rejowiec Fabryczny. Inwestorzy planowali zlokalizować w sąsiedztwie Cementowni zakład przeróbki węgla. Przypomnijmy: wszystkie decyzje na szczeblu gminnym, zmiany w studium czy planach zagospodarowania przestrzennego zostały wdrożone przez samorządy.
Projekt budowy kopalni utknął na etapie uzyskania przez inwestorów koncesji na wydobycie węgla. Urzędnicy ministerstwa środowiska twierdzą, że spółka nie złożyła odpowiednich dokumentów, by uzyskać koncesję a władze spółki, że od strony rządowej nie uzyskały m.in. umowy użytkowania górniczego gruntu czy raportu oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko, bez których nie mogą wystąpić o przyznanie koncesji na wydobycie węgla.
I to po części spółce rację przyznał sąd, który zabezpieczył roszczenia inwestorów, blokując innym firmom wystąpienie o koncesję na wydobycie węgla w okolicach Siedliszcza. Światłeko w tunelu dla inwestycji pojawiło się, kiedy przejęciem projektu australijskiej spółki zainteresowała się polska Jastrzębska Spółka Węglowa. Ale do dzisiaj, mimo pozytywnego nastawienia do inwestycji lokalnych samorządów i mieszkańców, żadne decyzje nie zapadły.
– Likwidacja cementowni to kolejny argument za tym, żeby ze wszystkich sił zabiegać o powstanie w naszym regionie, w którym bezrobocie sięga kilkunastu procent, nowego, dużego zakładu pracy – uważa S. Bodys. – Wszystkie formalne kwestie są gotowe i wszyscy doskonale wiedzą, że powodzenie przedsięwzięcia zależy jedynie od decyzji politycznych.
I nie możemy zrozumieć, dlaczego te decyzje nie zapadają, skoro miliony ton węgla koksującego, uznanego przez Unię Europejską za surowiec strategiczny, niezbędny do produkcji wyrobów hutniczych, importujemy z Rosji, a taki właśnie węgiel miałby być wydobywany w kopalni w Kuliku.
Samorządowcy i mieszkańcy będą mieli okazję odpytać o to polityków, którzy lada moment będą zabiegać o ich głosy – najpierw w wyborach do Parlamentu Europejskiego a potem do sejmu i senatu. A wielu z nich deklarowało od dawna poparcie dla budowy nowych zakładów pracy… (bf)

