Od wtorku (15 października) gminni urzędnicy z Urszulina chodzą po domach i sprawdzają, czy ludzie nie palą odpadami i czy przestrzegają pozostałych zapisów uchwały antysmogowej dla Województwa Lubelskiego. Nie wszystkim się to podoba, ale wójt Adam Panasiuk tłumaczy, że samorządy, które nie wywiązują się z takiego obowiązku, będą płacić dotkliwe kary sięgające nawet pół miliona złotych.
Zapowiedź kontroli tego, czym mieszkańcy gminy Urszulin palą w przydomowych kotłowniach, poruszyła wiele osób. Nie ma co się dziwić, bo brzmiała dosyć groźnie. Oto jej fragment: „Kontrolowana osoba zobowiązana jest umożliwić przeprowadzenie kontroli bez wcześniejszego powiadomienia.
Kontrole będą przeprowadzane w godzinach od 8:00 do 15:00. Niewpuszczenie na teren własnej posesji lub utrudnianie kontroli pracownikom Urzędu grozi karą. Czynności kontrolne wykonywane są w obecności właściciela nieruchomości lub dorosłego domownika.
Podczas kontroli upoważnieni pracownicy mogą wykonać dokumentację fotograficzną. Z czynności kontrolnych sporządzany jest protokół. W przypadku wykrycia nieprawidłowości, właściciel budynku będzie zobowiązany do usunięcia nieprawidłowości i powtórnie skontrolowany. Oprócz czynności kontrolnych prowadzona jest również działalność edukacyjna na temat: konieczności wymiany starych, pozaklasowych pieców na nowocześniejsze urządzenia grzewcze oraz o możliwości uzyskania dofinansowania do tego rodzaju inwestycji”.
Wielu mieszkańców nie kryło oburzenia, czego wyraz dano w komentarzach pod fejsbukowym postem Urzędu Gminy. Ludzie domagali się podania podstawy prawnej do wpuszczania urzędników na teren prywatny i nie kryli oburzenia z faktu, że straszy się ich jakimiś karami.
Tymczasem wójt Adam Panasiuk przyznaje, że kontrole w istocie są bardziej kampanią promującą OZE niż faktycznym i skrupulatnym sprawdzaniem, czym i jak ktoś pali. – Oczywiście jeśli wykryte zostaną duże nieprawidłowości, to będziemy interweniować – mówi. – Te kontrole to nie jest nasz wymysł.
Obowiązek ich przeprowadzania został nałożony na samorządy bodajże w 2021 roku i gminy, które tego nie robią, narażają się na kary ze strony Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, które – z tego co słyszę – już sypią się na niektóre samorządy. Nas na ich płacenie nie stać, tym bardziej, że poszłyby na to publiczne środki, za które można zbudować coś pożytecznego.
Do dzisiaj dwie wyznaczone urzędniczki odwiedziły ok. 30 gospodarstw i wszędzie spotykały się z życzliwym przyjęciem. Przy okazji rozdają one ulotki na temat OZE i tego, że warto inwestować w odnawialne źródła energii, bo wiedza o tym jest nadal w społeczeństwie znikoma. Dlatego proszę mieszkańców o wyrozumiałość i bezproblemowe przyjęcie kontroli – dodaje Panasiuk. (bm)

