„Księżyc i magnolie”

Udostępnij:
LinkedIn WhatsApp

W Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie mamy nową, ciekawą propozycję. To inscenizacja sztuki „Księżyc i magnolie” autorstwa Rona Hutchinsona, która łączy w sobie literaturę, kino i teatr. Tu trzej mężczyźni odgrywają… „Przeminęło z Wiatrem”. Sztuka, która premierę na deskach Osterwy miała 24 września, a pokazy 25, 29 i 30 września oraz 1 i 2 października, wróci na afisz jeszcze w tym sezonie.


Sztuka północnoirlandzkiego pisarza jest komedią odsłaniającą kulisy powstawania legendarnej produkcji filmowej. Rozgrywa się w ciągu pięciu dni i nocy w USA – to ponoć historia prawdziwa mająca miejsce w 1939 roku w Hollywood. Tam znane i sławne postaci świata filmu gorączkowo pracują nad scenariuszem ekranizacji „Przeminęło z wiatrem”. Dlatego, że wszyscy znawcy kina zapowiadają fiasko tego przedsięwzięcia. Bo scenariusz jest do kitu – żadna z przygotowanych wersji nie zadowala producenta filmu, którym jest David O. Selznick. To potomek polskich Żydów osiadłych w Ameryce – początkujący biznesman, którego ówczesne losy ważą się w wytwórni Metro Goldwyn Mayer. Nota bene należy ona do jego teścia.

Sytuacja dla Selznicka jest walką o spełnienie swych ambicji, o prestiż, a właściwie przetrwanie w „dżungli” Hollywood. Jest też batalią o pieniądze – wszak zwęszył tu największy sukces finansowy w dziejach kina. Za same prawa do ekranizacji powieści mocodawcy Selznicka zapłacili rekordową wówczas sumę 50 tys. dolarów. Producent przekonał się, że cały przemysł filmowy to jedno wielkie ryzyko. Ma więc przeczucie porażki i straconego czasu. Przerywa zdjęcia, a jego ekipa się niecierpliwi. Każdy dzień zwłoki to kolejne koszty. Wówczas Selznick wdraża przebiegły plan. Zaprasza na spotkanie Bena Hechta – to żydowski pisarz słynący z niezwykłej sprawności oraz Victora Fleminga – to zdolny reżyser, tyle że dość nieokrzesany.

Producent podstępnie zamyka się z nimi w swym luksusowym gabinecie na niemal tydzień. To czas, w którym mają za cel stworzyć wspólnie atrakcyjny scenariusz „Przeminęło z wiatrem”. Komizm i absurd sytuacji wzmaga fakt, że facet piszący fabułę nie zdążył przeczytać powieści Margaret Mitchell – w końcu to blisko 1,5 tys. stron. Warto dodać, że bestseller ten w USA wydano w milionowych nakładach. Jak tu więc pisać „na cito” scenariusz do filmu, którego treść zna na pamięć bodaj cała Ameryka? Zdaniem Selznicka, filmowa adaptacja powieści musi wiernie odzwierciedlać literacki pierwowzór.

Lubelska inscenizacja

…sztuki „Księżyc i magnolie” przynosi nam znakomitą zabawę. Dzieje się w realiach apartamentu Selznicka – pełnego gwaru, w którym widzimy czworo nietuzinkowych ludzi. Za sprawą wartkich, dowcipnych dialogów widz dowiaduje się, jak w rzeczywistości wyglądają ówczesne realia funkcjonowania przemysłu kinowego. Wszak w tym biznesie chodzi o to, by zadowolić miliony widzów. Zdaniem zgromadzonych, po to produkuje się filmy… Prócz cynizmu widzimy i przejawy refleksji: – Znam lepsze sposoby zarabiania na życie, lecz tylko w filmie umarli mogą znów ożyć – stwierdza zaradny producent.

Jednak nowy scenarzysta Hetch po prostu nie wie, o czym pisać. Dlatego Selznick z nowym reżyserem odgrywają przed nim… sceny z powieści. Widzimy ich dwóch wcielających się w kolejne postaci kobiece, m.in. Scarlett, Melanie, Prissy – co musi wzbudzać salwy śmiechu np. w scenie imitującej poród. Trochę ambiwalentne odczucia budzi tu – z jednej strony – tryskająca humorem sekretarka Miss Poppenghul, która – z drugiej strony – powtarza do znudzenia: „Tak, panie Selznick”.

Niemal pod jego dyktando powstaje finalna wersja filmowego scenariusza. Wszystko dzieje w przeintelektualizowanych rozmowach, dowcipnych dialogach – pełnych zwrotów akcji, z garściami zakulisowych tajemnic.

To refleksyjna komedia

W sztuce mamy końcówkę 1939 roku, cały świat mówi o zbliżającej się wojnie, spektakl jest więc pretekstem do dyskusji również na temat wojen. Dla realiów w „Przeminęło z wiatrem” – to Wojna Secesyjna, dla akcji w „Księżyc i magnolie” – II Wojna Światowa. Sztuka jest wielopoziomowa treściowo. Widz uzyska w niej co najmniej spojrzenie na proces twórczy od kulis, ale także na naturę człowieka. Hutchinson wplata do niej ponadto wątki polityczne i rasowe.

– Lubelska inscenizacja ma elementy komediowe, lecz całkiem poważnie traktuje o procesie tworzenia dzieł na ekranie czy scenie – twierdzi hiszpański reżyser Jose Iglesias Vigil. Teatr Osterwy współpracuje z hiszpańskim reżyserem po raz pierwszy.

– Tekst sztuki należy do kategorii „samograjów” i cała uroda naszej inscenizacji zależy od znakomitego aktorskiego wykonawstwa, pomysłowości i dowcipu. A tutaj na scenie wszystkie te rzeczy spotkamy – twierdzi obecny na pokazie, który miał miejsce 1 października, Redbad Klynstra-Komarnicki, dyrektor Teatru Osterwy. A on wie coś o tym, skoro grał przed laty rolę Fleminga w tej sztuce, pokazywanej przez Teatr TVP (reż. Maciej Wojtyszko).

W lubelskim spektaklu świetnie wypadli aktorzy: Włodzimierz Dyła, Wojciech Dobrowolski, Paweł Ferens, Jerzy Kurczuk i Anna Nowak. Wszystkie odgrywane przez nich postacie są autentyczne i de facto prace nad scenariuszem bestsellerowego „Przeminęło z wiatrem” mogły tak wyglądać. Atmosferę i realia Ameryki lat 30. XX wieku w spektaklu czuje się bardzo wyraźnie. To za sprawą ciekawej scenografii, którą zbudował Marek Brau. Ale i świetnie ubranych aktorów, nad czym napracował się kostiumolog Emil Wysocki, projektując starannie odwzorowane stroje ludzi z tamtych lat.

Sztuka bardzo realistyczna

Podsumowując: wszystkie postacie odgrywane w „Księżyc i magnolie” są krwiste i barwne – mają swoje problemy, uwikłania, dążenia. Ich charaktery, przekazane widzom poprzez świetne aktorstwo, znakomicie pokazują emocje, momenty ludzkich uniesień i słabości. Nie szczędzą sobie np. wzajemnych złośliwości, nie zawsze potrafią panować nad zszarpanymi nerwami. Atutem tego przedstawienia jest dynamika: impulsywne reakcje, niezwykle żywe i zabawne dialogi.

– Trzeba przyznać, że ten spektakl jest znakomitą zabawą, warto było na niego przyjść. To rarytas nie tylko dla miłośników „Przeminęło z wiatrem”, ale i dobrego teatru – mówią po premierze dwie zagadnięte panie.

By zabawa na tym spektaklu była jeszcze lepsza, warto jednak uprzednio przebrnąć przez lekturę „Przeminęło z wiatrem”, a do tego obejrzeć ekranizację powieści – nawet, jeśli film pominął zbyt wiele wątków, które ambitnie wychodziły poza romans Scarlett i Rhetta.

Odnotujmy, że w dni poprzedzające premierę, scena „Osterwy” była miejscem panelu dyskusyjnego, w którym udział wzięli: reżyser Jose Iglesias Vigil, prof. Rafał Szczerbakiewicz z UMCS i Krystian Drozd – organizator Lubelskiego Festiwalu Filmowego.

Marek Rybołowicz

Udostępnij:
LinkedIn WhatsApp

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google News

Najnowsze Wydanie
2025-07-21 Nowy Tydzień tygodnik lokalny (Kopia) (Kopia) (Kopia) (Kopia)
5,00 Kup Gazetę

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.