Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Lublinie podczas kontroli przeprowadzonej 27 stycznia br. potwierdził, że ogrodzenie działek na os. Botanik, należących do spółki Interbud, powstało niezgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Należy się więc spodziewać decyzji nakazującej jego rozbiórkę. Jeśli tak się stanie będzie to zasługa Fundacji Wolności, bo miasto twierdziło, że w tej sprawie nic nie może zrobić.
Płot wokół działek spółka postawiła niedługo po tym jak we wrześniu ubiegłego roku, po polityczno-medialnej burzy, prezydent Krzysztof Żuk zdjął z porządku obrad sesji rady miasta projekt uchwały o ich zamianie z miastem. W zamian za kilka zbędnych Interbudowi, bo wyłączonych z zabudowy mieszkaniowej, nieruchomości na os. Botanik o łącznej pow. ok. 70 arów, miasto miało dać spółce 11-arową działkę w ścisłym centrum – na rogu ul. Jasnej i Ewangelickiej, z tyłu kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 47, do tego z ustalonymi warunkami zabudowy dla inwestycji budowlanej polegającej na budowie budynku usługowego (o powierzchni sprzedaży poniżej 2000 m2) lub mieszkalno-usługowego. Po nagłośnieniu sprawy przez „Dziennik Wschodni” senator Jacek Bury (Polska 2050) skierował do prezydenta Żuka list, w którym transakcję nazwał „dziwną” i „skrajnie nieodpowiedzialnym i niepokojącym działaniem władz Lublina”.
– Cieszę się, gdy moje miasto podejmuje próby pomocy przedsiębiorcom, ale chyba inaczej rozumiemy pomoc. Mam poważne wątpliwości czy podjęte decyzje są korzystne dla mieszkańców i majątku Lublina. W mojej ocenie władze nie wykazały się tutaj gospodarnością, co może mieć daleko idące konsekwencje i podważy zaufanie do Ratusza w przyszłości – napisał senator, sugerując, że może mieć to związek z „powiązaniami osobowymi” i pytając: „Dlaczego atrakcyjna działka przy ul. Jasnej nie zostanie sprzedana w przetargu, skoro miasto chce się jej pozbyć?”. Odpowiadając na wystąpienie Burego wiceprezydent Artur Szymczyk nazwał je „paszkwilem” i „manipulacją”, za które senator powinien przeprosić, i zapewnił, że wszystko odbywa się transparentnie i w interesie mieszkańców os. Botanik, gdzie miasto zyskałoby możliwość urządzenia miejsca rekreacji i placu zabaw, o co zabiegali mieszkańcy. W sprawę włączył się również poseł Jan Khantak (PiS-Solidarna Polska) zapowiadając, że wystąpi o zbadanie sprawy przez CBA.
Na dzień przed sesją prezydent Krzysztof Żuk zapowiedział, że wycofuje projekt uchwały. – Wobec insynuacji i pomówień, jakie padły z ust senatora Jacka Burego, nie chcąc dawać mu pola do dalszych manipulacji, wspólnie ze wspierającymi mnie radnymi zdecydowaliśmy o zdjęciu z porządku obrad najbliższej sesji Rady Miasta projektów uchwał związanych z zamianą gruntów – oświadczył Żuk. – Cel tej zamiany był oczywisty: ochrona przed zabudową terenów zielonych przy ul. Relaksowej oraz pozyskanie gruntów pod budowę mieszkań komunalnych i na wynajem w dzielnicy Felin. Szkoda, że senator Bury przed postawieniem publicznie tak poważnych zarzutów, nie zadał sobie trudu poznania prawdy i sprawdzenia dokumentów – dodał prezydent, tłumacząc, że wycofuje projekt z obrad „w celu umożliwienia zbadania poprawności procedury i wszelkich działań” przez „każdy podmiot, który chciałby to zrobić”.
Niedługo po tym Interbud zaczął przedmiotowe działki na Botaniku grodzić metalowym płotem nie zważając na skargi mieszkańców pobliskich bloków, którzy stracili dostęp do jedynego w pobliżu zieleńca. Miasto rozkładało ręce tłumacząc, że teren jest prywatny i nic nie może zrobić. W sprawę włączyła się Fundacja Wolności. – Nie udała się zamiana gruntów pomiędzy Interbudem a Ratuszem. „W odwecie” Interbud ogrodził swój teren na os. Botanik. Zdaniem lubelskiego Ratusza nic nie da się z tym zrobić. My jednak znaleźliśmy wytrych! – informował w połowie stycznia br. Krzysztof Jakubowski, prezes Fundacji Wolności.
– Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego wskazuje, że tereny dewelopera mają być terenami zielonymi. Plan wskazuje też, że terenów tych nie można grodzić! Sprawę zgłosiliśmy do Prezydenta Miasta Lublin, który odpowiada za tzw. samowolę urbanistyczną. Prezydent po namyśle przekazał jednak sprawę do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, wskazując, że są to roboty budowlane, których wykonanie nie wymaga ani zgłoszenia ani pozwolenia na budowę. Czekamy na podjęcie działań przez Nadzór Budowlany, likwidację ogrodzenia i przywrócenie terenu mieszkańcom – zapowiadał Jakubowski.
27 stycznia PINB przeprowadził na Botaniku wizję lokalną. – Kontrola działki potwierdziła, że ogrodzenie powstało niezgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego – informuje Paweł Kwiecień, radca prawny i rzecznik prasowy PINB w Lublinie. – Teraz lubelski Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego wyda decyzję. Ma na nią zgodnie z KPA 30 dni lub 2 miesiące – dodaje.
Sprawa zamiany działek na Botaniku, zgodnie z wrześniową deklaracją prezydenta, być może wróci na sesję. Jeśli tak się stanie trudno sobie wyobrazić, że radni mając na uwadze w jaki sposób postąpił deweloper, podniosą rękę „za” i postawione ogrodzenie okaże się przysłowiowym strzałem kulą w płot. ZM

