Nie na taką odpowiedź ze strony zarządu powiatu krasnostawskiego zapewne liczył burmistrz miasta Robert Kościuk. Władze starostwa zdecydowały, że nie sprzedadzą miastu gruntów na tzw. „chmielniku” pod budowę bloków w ramach Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej, do której przystąpił Krasnystaw. Miasto musi zatem szukać nowych terenów.
Trzy miesiące temu burmistrz Krasnegostawu Robert Kościuk wystąpił do władz powiatu krasnostawskiego z propozycją zakupu gruntów na tzw. „chmielniku”, nieopodal ul. Granicznej, pod budowę mieszkań. Miasto, o czym już informowaliśmy, przystąpiło do Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej SIM Lubelskie i w jej ramach w ciągu najbliższych trzech lat zamierza wybudować 140 mieszkań.
Jak mówi Andrzej Leńczuk, starosta krasnostawski, wniosek burmistrza dokładnie przeanalizowała komisja finansów rady powiatu i wydała negatywną opinię. Podobnie postąpił zarząd, który uznał, że nie może sprzedać miastu częci gruntów, a reszty zostawić, bo działka wydaje się być atrakcyjna jedynie w całości.
– Nad tą sprawą długo dyskutowaliśmy i ostatecznie postanowiliśmy, że nie sprzedamy miastu terenów, które w piśmie do starostwa wskazał burmistrz Krasnegostawu – mówi Andrzej Leńczuk. – Miasto ma swoje tereny, również w centrum, gdzie po zmianach w planie zagospodarowania przestrzennego, może wybudować bloki. Na pewno starostwo dostrzega potrzeby mieszkaniowe w Krasnymstawie, jednak zarząd musi dbać o interes powiatu.
Miasto, wiele wskazuje na to, będzie zatem musiało poszukać innych terenów. Przypomnijmy, że jakiś czas temu na sprzedaż działek pod budownictwo mieszkaniowe nie wyraziła zgody Krasnostawska Spółdzielnia Mieszkaniowa. Miasto chciało kupić grunty przy ul. Piekarskiego.
Do sprawy wrócimy. (ps)

