Szkolił, motywował i potrafił stworzyć w zespole taką atmosferę, która przekładała się na zwycięstwa. Dał się również poznać jako wprawny łowca talentów. Z jego drużyny „wyszli” zawodnicy znani w całym kraju, którzy dziś sami są trenerami. W ramach cyklu prezentującego sylwetki najlepszych zawodników, trenerów i działaczy Avii Świdnik, obchodzącej w tym roku jubileusz 70-lecia istnienia, przypominamy postać Janusza Kostrzewy.
Urodził się w Bychawie i już jako dziecko „zaprzyjaźnił się” z siatkówką. Grał jako uczeń szkoły podstawowej, w szkole średniej, a potem na studiach, reprezentując akademickie drużyny z Białej Podlaskiej i Lublina. Niestety, kontuzja przekreśliła szanse na karierę zawodnika. Studiował na AWF w Białej Podlaskiej, a na AWF w Warszawie zdobył specjalizację siatkarską w 1976 r. Jak sam wspomina epizodów z Avią Świdnik miał kilka.
Najpierw był asystentem trenera Jerzego Miszczuka; obejmując pracę w Avii był jednocześnie trenerem koordynatorem piłki siatkowej województwa lubelskiego. W latach późniejszych został pierwszym trenerem świdnickich siatkarzy. To pod jego wodzą drużyna wywalczyła awans do ekstraklasy.
Był to wielki sukces, a spory udział w nim miał właśnie trener Janusz Kostrzewa. Mówiono o nim, że jest kontynuatorem dzieła swoich wielkich poprzedników, takich jak np. Kazimierz Wójtowicz. Chwalono jego talent szkoleniowca, ale również umiejętność stworzenia takiej atmosfery w drużynie, która napędzała do pracy.
Przez wiele lat pracował jako nauczyciel wychowania fizycznego w szkole i szkoleniowiec młodzieży. Sukcesy odnosił także na tym polu: jego siatkarskie talenty zdobyły srebrny medal Mistrzostw Polski w Łomży oraz brązowy medal w Poznaniu, a praca z juniorami Avii Świdnik przyniosła dwukrotne finał mistrzostw Polski w Andrychowie i w Świdniku. Zasłynął także jako łowca młodych, siatkarskich talentów. Ściągnął do świdnickiej drużyny i uczył siatkówki m.in. takich zawodników jak Andrzej Kowal (późniejszy trener Resovii), Dariusz Grobelny czy Michał Chadała (II trener ZAKSY Kędzierzyn- Koźle).
– Michał Chadała to chłopak ze Świdnika, który trenował pływanie. Był w tym dobry, zapowiadał się na dobrego pływaka, a ja namówiłem go do gry w siatkówkę – wspomina J. Kostrzewa.
O tym, że trener miał „dobre oko” do siatkarskich talentów świadczy również, że kilku jego podopiecznych tworzyło narodową kadrę juniorów. Po odejściu z Avii kontynuował pracę w szkole. Wraz z żoną stworzył również żeński zespół siatkówki, który także odnosił sukcesy. W latach 2004-2006 prowadził Cukrownika Lublin. Dziś Janusz Kostrzewa odpoczywa na zasłużonej emeryturze. O dawnych sukcesach przypominają mu liczne wycinki z prasy. Nadal interesuje się siatkówką, ogląda mecze, śledzi wyniki i kariery zawodników.
– To moje życie – mówi i dodaje, że największą przyjemność sprawia mu, kiedy jego dawni zawodnicy odbierają medale i puchary.
Zapytaliśmy trenera, czego życzy świdnickim siatkarzom i całemu klubowi MKS Avia Świdnik z okazji przypadającego w tym roku jubileuszu 70-lecia. – Przede wszystkim zdrowia, braku kontuzji i dobrych wyników; aby się spełniło marzenie awansu; aby Avia nadal wyławiała siatkarskie talenty na miarę Tomasza Wójtowicza czy Andrzeja Kowala, byśmy znów mogli cieszyć się takimi sukcesami, jak gra naszych zawodników w kadrze – mówi J. Kostrzewa. (w)

