Słuchając zaciekłych sporów na Sejmiku oraz obserwując podczas obrad walkę PSL-owskiego marszałka z PiS-owskim wojewodą można by być pewnym, że kampania wyborcza do samorządów przed przyszłorocznym głosowaniem już trwa. Oczywiście, oficjalnie i formalnie każda z głównych partii nie raz jeszcze ogłosi rozpoczęcie swojej, jednak palmę pierwszeństwa tym razem zdobył lider lubelskiego PSL, europoseł Krzysztof Hetman, przedstawiając część założeń programu ludowców dla województwa lubelskiego.
Niewykorzystywany potencjał
PSL chce skupić się na przemyśle wydobywczym, lansując hasło „Węgiel – motor gospodarki”. To nie tylko poparcie dla idei budowy na Lubelszczyźnie kopalni, ale i wejście w polemikę z PiS. Partia ta w swojej kampanii parlamentarnej obiecywała wsparcie dla sektora węglowego, jednak dziś wydaje się wycofywać z tych deklaracji. Coraz głośniejszy jest za to projekt dołączenia przez Polskę do grona nabywców węgla z USA. Na razie zaś polscy nabywcy wybierają często tańszy surowiec rosyjski. Tymczasem, zdaniem Krzysztofa Hetmana wciąż nie wykorzystujemy w pełni potencjału polskich, w tym lubelskich złóż. – Potrzebujemy co najmniej ok. 72 mln ton węgla kamiennego i koksowego rocznie, a wydobycie w Polsce wynosi o 6 mln mniej – podkreślał Hetman. Te potrzeby mogłoby zaspokoić samo tylko Lubelskie Zagłębie Węglowe o potwierdzonych złożach co najmniej 10 mld ton, które jednak w istocie mogą być nawet czterokrotnie większe. – Mogą tu powstać nawet 3-4 nowe kopalnie – zapewniał Hetman.
W ręce cudzoziemców?
Ludowcy główny problem widzą w braku ułatwień pozwalających na ściągnięcie do województwa wykwalifikowanych kadr. Proponują więc m.in. wdrożenie programu oferującemu przybywającym na Lubelszczyznę fachowcom pięcioarowe działki za złotówki na rodzinę, bezpłatne projekty domów pasywnych oraz budowę infrastruktury socjalnej przez samorządy, wsparte odpowiednimi programami Unii Europejskiej. Herman przekonuje, że na takie cele – podobnie jak i na budowę infrastruktury okołokopalnianej, znajdą się środki w budżecie unijnym nawet po 2020 roku, dlatego warto maksymalnie odciążać potencjalnych inwestorów, zwłaszcza zagranicznych, nie tylko przygotowując obszary dla przemysłu wydobywczego, ale i proponując ułatwienia środowiskowe i administracyjne. Według Hetmana osiągalne byłoby zatrudnienie nawet ok. 3-4 tysięcy w nowych kopalniach i nawet 12 tys. w ich otoczeniu. Czy jednak w ten sposób PSL nie oddaje zbyt łatwo dobra narodowego, jakim ustawowo są kopaliny w ręce podmiotów zagranicznych? Hetman zasłania się możliwością wprowadzenia zabezpieczeń w rodzaju pierwokupu przez Skarb Państwa, co jednak nie rozwiązuje problemu ponoszonych ze środków publicznych nakładów. PiS z kolei mimo wszystko krytykuje słaby związek pomysłów ludowców na węgiel z bieżącymi problemami regionu. Tymi europoseł chce się jednak zająć za miesiąc, gdy przedstawi część programu samorządowego PSL dotyczącą rolnictwa. TAK
