Pegimek testuje nową metodę remontu dróg gruntowych. Urządzenie zwane recyklerem zbiera górną warstwę utwardzonej kruszywem nawierzchni, miesza ją z cementem, układa, równa, a na to wylewa cienką warstwę asfaltu. Efekt można zobaczyć na ulicy Malinowej. Wielkie remontowanie zacznie się po nowym roku.
Dzięki pozyskaniu przez miasto milionów złotych dotacji z rządowego Fundusz Dróg Samorządowych w budżecie zwolniły się środki na remont dróg gruntowych. Ratusz planuje w ciągu roku, góra dwóch wyremontować wszystkie drogi gruntowe, których jest ok. 20 km. Mieszka przy nich ok. 4 tys. osób. Pomóc w tym ma nowa, szybsza, ale skuteczna technologia.
– Wszyscy, którzy mieszkają przy takiej drodze, wiedzą, co dzieje się wiosną albo jesienią. Teraz założenie jest takie, aby w ciągu roku albo dwóch poprawić stan wszystkich dróg gruntowych, żeby były przejezdne, utwardzone, bez kałuż. Wówczas mieszkańcy będą mogli komfortowo dojeżdżać do posesji i spokojnie przez kilka lat czekać na kompleksową budowę ulicy z całą infrastrukturą, czyli latarniami, chodnikami oraz kanalizacją – mówi Waldemar Jakson, burmistrz Świdnika.
– Całe przedsięwzięcie opieramy na obowiązującej już od jakiegoś czasu zasadzie, że prace zaczynamy od ulic, przy których mieszka najwięcej osób, a do remontów wykorzystywać będziemy nową technologię. Jak ona wygląda i jakie są jej efekty, mogą się już przekonać mieszkańcy ulicy Malinowej, który została naprawiona w ubiegłym tygodniu – mówi Marcin Dmowski, wiceburmistrz Świdnika ds. inwestycji i rozwoju. – Harmonogram kolejnych remontów będzie dostępny w ratuszu i każdy będzie mógł się dowiedzieć, kiedy przyjdzie czas na jego ulicę.
Ratusz szacuje, że na pokrycie wszystkich gruntówek asfaltowym dywanikiem według tradycyjnej metody potrzeba ok. 150 mln zł więc przy budżecie miasta, wynoszącym niespełna 300 mln zł, potrwałoby to przynajmniej kilka, jeśli nie kilkanaście lat. Tymczasem na remont wszystkich gruntówek nową metodą powinno wystarczyć 5 mln zł.
– Polega to na tym, że specjalna maszyna zbiera z drogi górną warstwę wypełnioną kruszywem, kamieniami czy fragmentami destruktu, miesza ją z cementem, ponownie rozściela, utwardza i pokrywa cienką warstwą asfaltu – tłumaczy Jerzy Irsak, prezes PK Pegimek, bo to właśnie miejskiej spółce ratusz zleci przeprowadzenie wszystkich remontów, ponieważ ta, według wyliczeń urzędników, zrobi to dużo taniej niż prywatne firmy. – Praca tą metodą odbywa się bardzo szybko, a taka nawierzchnia spokojnie wytrzyma kilkanaście lat – przekonuje Irsak.
By prace, z którymi spółka na dobre ruszy po nowym roku, szły jeszcze sprawniej, Pegimek zamierza kupić rozściełacz asfaltu, a w spółce powołano specjalny wydział, którego pracownicy będą zajmować się tylko remontem gruntówek. W styczniu przejdą specjalne szkolenia. JN

