Mimo że Waldemar S., właściciel firmy Wka Recykling, miał usunąć z Włodawy tysiące ton sprowadzonych z zagranicy śmieci, z czego tłumaczy się właśnie przed sądem, to zamiast je wywieźć, sprowadził do miasta kolejną partię odpadów.
W środę (24 kwietnia) przed Sądem Rejonowym we Włodawie odbyła się pierwsza rozprawa przeciwko Waldemarowi S. Przedsiębiorca jest oskarżony o nielegalne sprowadzenie do miasta odpadów m.in. z Wielkiej Brytanii i Danii. Po wielu perypetiach burmistrz Wiesław Muszyński wydał decyzję nakazującą usunąć śmieci z miasta. Jeden czy dwa tiry nawet wyjechały do Anglii, ale reszta śmieci nadal zalega na działce przy ul. Przemysłowej. Mało tego.
Prokuratura Rejonowa we Włodawie wszczęła właśnie dochodzenie w sprawie przywozu do miasta kolejnej partii odpadów, które sprowadził Waldemar S. Podobno czynił on starania, żeby wywieźć je w inne miejsce. Znalazł nawet nową lokalizację w północno-zachodniej części województwa, ale tamtejsze władze oraz służby, na wieść o tym, że Waldemar S. chce u nich składować odpady z Zachodniej Europy, zdusiły ten pomysł w zarodku i nie wydały na to zgody.
W efekcie przedsiębiorca nie ma co zrobić z tysiącami ton odpadów. Nie sortuje ich i nie zarabia na ich segregacji. Problem, zamiast się rozwiązać, narasta. Być może rozwiąże go sąd, jednak na ostateczne rozstrzygnięcie w tej sprawie zapewne jeszcze przyjdzie nam poczekać. (bm)

