Chełmianie wrzucają do sedesów chusteczki nawilżane, podpaski, tampony, patyczki do uszu, a nawet mopy. Potem dziwią się, że kanalizacja się zatyka, a awarię muszą usuwać pracownicy chełmskiego MPGK. Naprawa kosztuje czasem kilkanaście tysięcy złotych.
W grudniu ub.r. pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Chełmie musieli usuwać awarię przepompowni ścieków na osiedlu Zachód przy blokach TBS. Przyczyną były odpady, które nie powinny się znaleźć w kanalizacji – mopy, mokre chusteczki, materiały budowlane i inne śmieci. Przedstawiciele MPGK na fejsbukowym profilu spółki po raz kolejny przypominali, że toaleta to nie śmietnik.
Zatory sieci kanalizacyjnej najczęściej spowodowane są nieprawidłową eksploatacją sieci przez mieszkańców. Pracownicy MPGK w zatkanej kanalizacji najczęściej znajdują różnego rodzaju ręczniki papierowe, patyczki do uszu, podpaski czy tampony, a także materiały tekstylne i odpady z tworzyw sztucznych. Są to odpady nierozpuszczalne w wodzie, które w pewnych miejscach sieci spiętrzają się, powodując zatory.
– Sieć kanalizacji sanitarnej jest obiektem liniowym grawitacyjnym, jednak w pewnych częściach miasta nie jest możliwe zachowanie odpowiednich spadków względem punktu końcowego tj. oczyszczalni ścieków – mówi Jakub Oleszczuk, prezes MPGK w Chełmie. – W takich przypadkach montowane są przepompownie ścieków, których zadaniem jest podnoszenie fekaliów do kanałów wyżej położonych. To w nich spotkać się można z licznymi awariami np. pomp, które ulegają zniszczeniu przez odpady, które nie powinny się w sieci znajdować.
Najgorszym odpadem powodującym poważne zniszczenie elementów przepompowni są chusteczki nawilżane do ciała oraz im podobne produkty do czyszczenia powierzchni. Naprawa następstw takich zdarzeń jest bardzo kosztowna i niejednokrotnie sięga kwot rzędu kilkunastu tysięcy złotych (w przypadku wymiany pomp). Zapobiegając tego typu zdarzeniom pracownicy spółki sukcesywnie czyszczą zarówno sieć kanalizacyjną jak i całe obiekty przepompowni.
(mo, fot. MPGK Chełm)

