Mówił o topieniu w szambie, więc kazali aresztować

Udostępnij:
LinkedIn WhatsApp

Niezadowolony z jakości obsługi otrzymanej w biurze poselskim Moniki Pawłowskiej 71-letni mieszkaniec Włodawy tak się zdenerwował, że wygarnął pracownicy wszystko, co myśli o partii rządzącej. A że mówił głośno i dosadnie, m.in. o tym, że „wszyscy utoniecie w tym szambie”, ta poczuła się zagrożona. I w ten właśnie sposób rozpętała się ogólnopolska afera z „atakiem” na biuro poselskie, którą nakręciła sama posłanka.

Akt pierwszy

„Atak na biuro posłanki PiS. Groził, że utopi ją w szambie” – głosiły czwartkowe nagłówki na stronie internetowej TVP Info. O zajściu informowała również w swoich mediach społecznościowych poseł Monika Pawłowska (PiS), zamieszczając post o takiej treści: „Został zatrzymany mężczyzna, który napadł na moją pracownice w biurze we Włodawie.

Dziękuję Polska Policja za tak sprawne działanie. Od przyszłego tygodnia nastąpi reorganizacja pracy moich biur poselskich. Pracownicy będą mieli większe możliwości ochrony, skierowani zostaną na kursy samoobrony a w każdym biurze będą kamery z fonią. Nie cofniemy się, nie boimy się. Wzmocnimy ochronę moich współpracowników i zawsze będziemy i jesteśmy dla Was. Jesteśmy na słusznej drodze i walce o sprawy Polski. I zawsze z głową do góry!” (pisownia oryginalna).

Nie tylko Włodawa, ale i cała Polska była w szoku. Tym większym, że ledwie dzień wcześniej doszło do próby siłowego wejścia do biura samego prezesa PiS przy Nowogrodzkiej w Warszawie. Czyżby opozycja wszczęła jakąś zorganizowaną akcję? – zastanawiali się niektórzy. Nim jeszcze dobrze nie zdążyli o tym pomyśleć, partia rządząca zdążyła znaleźć i palcem wskazać winnych, a raczej winnego.

Ale wracając do Włodawy. Jak ustalili policjanci z miejscowej komendy, w środę (26 października) biuro posłanki PiS Moniki Pawłowskiej przy al. Piłsudskiego odwiedził 71-letni Marian P. Mężczyzna gościł w jego progach już wcześniej. Przychodził po bezpłatną pomoc prawną, która była podobno udzielana w biurze.

Starszy pan jest doskonale znany w mieście chyba wszystkim służbom, ale bynajmniej nie ze względu na kryminalną przeszłość czy wybuchowy charakter, lecz z pisania donosów na policjantów, prokuratorów czy urzędników oraz doszukiwania się we wszystkim i we wszystkich teorii spiskowych. Swego czasu człowiek ten informował funkcjonariuszy, że personel szpitala próbował go oślepić, albo że jest ścigany przez służby bezpieczeństwa państwa.

Generalnie był kojarzony jako namolny, ale zupełnie niegroźny. I to zmieniło się w czwartek (27 października), gdy na polecenie prokuratury zatrzymała go policja za to, że dzień wcześniej miał zaatakować biuro posłanki Pawłowskiej, a dokładniej rzecz ujmując – jej pracownicę. Policjanci ustalili, że tego dnia mężczyzna odwiedził biuro przynajmniej dwukrotnie. Nie był zadowolony z obsługi, więc zaczął krzyczeć, że „wszyscy utoniecie w tym szambie”. Twierdził też, że czuje się zagrożony, bo na niego też szykują szambo i że jeszcze tu wróci.

Jak zapowiedział, tak uczynił. Wszedł do biura i pracownicy wręczył pięć groszy, mówiąc, że to adekwatna zapłata do pomocy, której mu udzieliła. Jak sytuacja potoczyła się dalej? Dokładnie nie wiadomo, ale można przypuszczać, że pracownica biura zadzwoniła do swojej mocodawczyni i opowiedziała o zajściu. W efekcie o kierowaniu gróźb karalnych zawiadomiono policję. Ta już na drugi dzień zatrzymała podejrzanego i błyskawicznie zaczęto wydawać polecenia. Pierwsze z nich dotyczyło przygotowania przez prokuraturę wniosku o areszt dla podejrzanego. Wyznaczono mu nawet obrońcę z urzędu.

O tym, że była to decyzja czysto polityczna świadczy fakt, że w takich sprawach nikogo na trzy miesiące się nie zamyka, chyba że na Białorusi. Ale zanim sporządzono wniosek do sądu okazało się, że Marian P. w policyjnym radiowozie zasłabł. Lekarze stwierdzili, że jest w stanie przedzawałowym, więc trafił do szpitala, zanim został przesłuchany. Zapadła więc decyzja, by wniosku nie stosować. Marian P. ma zostać przesłuchany dopiero wtedy, gdy pozwoli na to stan jego zdrowia. W piątek (28 października) przebywał jeszcze w szpitalu.

Akt drugi

Myliłby się ten, kto myślał, że na tym afera się skończyła. Jej druga odsłona miała miejsce w czwartek (27 października). Tego dnia to samo biuro poselskie odwiedziła wolontariuszka partii Szymona Hołowni Polska 2050. Młoda dziewczyna przyniosła plakat wyborczy i zapytała, czy może go gdzieś powiesić. Nie ulega wątpliwości, że była to prowokacja, i to udana, bo o tym znowu przed telewizyjnymi kamerami opowiadała nie tylko poseł Pawłowska, ale też jej „koledzy” z Sejmu i Senatu. Jednym z nich był senator Jacek Bury, który w dość mocnych słowach powiedział, co myśli o bezprawnym, jego zdaniem, działaniu pracownicy biura poselskiego M. Pawłowskiej.

Pani Paulina, bo tak ma na imię zatrudniona przez panią poseł kobieta, nie zgodziła się na powieszenie ulotki i poprosiła dziewczynę o wylegitymowanie się. Gdy ta się nie zgodziła, bo zgodnie z prawem nie miała takiego obowiązku, pani Paulina znowu chwyciła słuchawkę i wezwała do biura policjantów, a działaczce Polski 2050 podobno zabroniła opuścić lokal. Po przyjeździe patrolu mundurowi nie stwierdzili nie tylko złamania prawa, ale też żadnych innych, nawet bardzo naciąganych naruszeń. Policjanci wysłani na tę interwencję odstąpili od czynności i wrócili do komendy. Zazwyczaj tego typu wezwania trak

towane są jako bezpodstawne, a osoby dzwoniące do dyżurnego popełniają wykroczenie. W takich przypadkach powinny też liczyć się z konsekwencjami prawnymi. Zgodnie z postanowieniami ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks Wykroczeń, osoby, które w sposób nieodpowiedzialny wzywają Policję popełniają wykroczenie zagrożone karą aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł. Jak dowiedzieliśmy się we włodawskiej komendzie, policjanci zostali uczuleni, by tego typu sytuacje traktować tak, jak to stoi w Kodeksie wykroczeń. (bm)

Udostępnij:
LinkedIn WhatsApp

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google News

Najnowsze Wydanie
2025-07-21 Nowy Tydzień tygodnik lokalny (Kopia) (Kopia) (Kopia) (Kopia)
5,00 Kup Gazetę

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.