W Lasach Sobiborskich kryje się prawdziwy skarb. I nie jest to legendarne złoto ukryte przez Żydów wiezionych do hitlerowskiego obozu zagłady, ale niezwykle rzadka sowa. Zobaczenie czy zrobienie zdjęcia puszczyka mszarnego – bo o nim mowa – jest celem wielu wypraw, z których większość i tak jest skazana na niepowodzenie, bo ptak jest wyjątkowo rzadko spotykany.
Puszczyk mszarny (Strix nebulosa) to ptak ze strefy borealnej, którego najbliższe stałe lęgowiska znajdują się na Białorusi i Ukrainie. Ta niezwykle rzadka i piękna sowa, ustępująca wielkością tylko puchaczowi, w Polsce pojawiła się 6 lat temu. Ornitolodzy zaobserwowali kilka par w 2010 roku – wszystkie w lasach w okolicy Sobiboru i Włodawy. Dziś puszczyka mszarnego można spotkać w Puszczy Białowieskiej, Poleskim Parku Narodowym, czy naszych Lasach Sobiborskich. Wszędzie jest objęty ochroną ścisłą na mocy rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 12 października 2011 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt (Dz. U. Nr 237, poz. 1419). Oznacza to, iż bezwzględnym zakazem objęte jest m. in. niszczenie jego jaj, gniazd i siedlisk, chwytanie osobników, a także płoszenie i niepokojenie tych zwierząt.
Jedno ze stanowisk lęgowych tego bodaj najrzadziej spotykanego w Polsce ptaka znajduje się na terenie gminy Włodawa. Gniazdo usytuowane jest na dość niewielkiej wysokości, na skraju tzw. mszaru, czyli podmokłego i podumarłego lasu. Stanowisko jest pilnie strzeżone przez ornitologów i kamery zamontowane wokół gniazda. Sama jego lokalizacja jest również tajemnicą. To właśnie dlatego puszczyk mszarny jest obiektem numer 1 wypraw z obiektywem obserwatorów ptaków. Jest najrzadszym, ale też i najpilniej strzeżonym ptakiem w Polsce, a osoby, które go widziały można policzyć na palcach. Oczywiście my też nie zdradzimy, gdzie puszczyka można znaleźć. Natomiast z dziennikarskiego obowiązku przestrzegamy wszystkich, którzy na jego poszukiwania się wybiorą o niebezpieczeństwie, które grozi z jego strony. Otóż puszczyk mszarny nie boi się ludzi. Nie jest płochliwy i nie ucieka przed człowiekiem. W sezonie lęgowym, który właśnie trwa, ptak ten potrafi zaciekle bronić gniazda i piskląt. Nie waha się przy tym atakować ludzi. Znane są przypadki, gdzie podchodzący pod gniazdo stracili oko po tym, jak sowa pazurami zaatakowała ich głowę, dlatego przy zasiadce na puszczyka minimum bezpieczeństwa to okulary, choć niektórzy zalecają też… kaski motocyklowe.
(bm, fot. Sławek Młynarski)
