Świetlica wiejska w Różance (gm. Włodawa) niegdyś tętniła życiem. Było to miejsce spotkań, odpoczynku i rozrywki. Dzisiaj nie zagląda tam prawie nikt, ale córka sołtysa pracuje.
Gdy świetlicową była pani Marylka, każdy mieszkaniec Różanki mógł znaleźć ciekawe zajęcie dla siebie, albo po prostu przyjść, posiedzieć, napić się herbaty i porozmawiać. – Cały czas coś się działo – były zajęcia dla dzieci, imprezy, było fajnie. Dzisiaj nie zagląda tam nikt. Pani Marylka poszła na emeryturę, a córka naszej pani sołtys, która została zatrudniona na jej miejsce, nie interesuje się, by zorganizować jakieś zajęcia czy inne atrakcje – mówi mieszkaniec tej nadbużańskiej miejscowości.
Jak twierdzi sekretarz gminy Włodawa Marta Wawryszuk, to nie jest wina zatrudnionej tam osoby, a znak czasów. – W ubiegłym roku pozyskaliśmy pieniądze na projekt aktywizacyjny dla mieszkańców tej miejscowości i frekwencja była taka, że aż smutno było prowadzić te zajęcia. Tak dzieje się nie tylko w Różance – ludzie po prostu nie są zainteresowani – dodaje pani sekretarz. (bm)

