Sytuacja niespotykana. Nikt nie zgłosił się do wyborów uzupełniających do rady gminy Rudnik w okręgu nr 15 skupiającym część wsi Płonka i całą Płonkę Poleśną. O miejsce w radzie po zmarłym Bogusławie Roczeniu nie powalczyli też jego konkurenci z wyborów w 2018 roku, a było ich troje. Czy w Płonce rzeczywiście nie ma chętnych do pracy na rzecz mieszkańców?
O sprawie pisaliśmy kilka tygodni temu. W minionym roku zmarł reprezentujący w radzie wsie Płonka od numeru 56 do 156 i Płonka Poleśna radny Bogusław Roczeń. Do rady jesienią 2018 roku dostał się z komitetu wyborczego Polskiego Stronnictwa Ludowego i był kandydatem wskazanym przez poprzedniego wójta gminy, Tadeusza Zdunka. Roczeń uzyskał 40 głosów. Miał troje kontrkandydatów: Monikę Domańską z PiS, Wiesława Roczenia z komitetu wyborczego Andrzeja Gołąba i Magdalenę Chrust z komitetu wyborczego Wspólny Krasnystaw.
Jeszcze w grudniu minionego roku komisarz wyborczy w Chełmie zarządził wybory uzupełniające do rady gminy i ogłosił rejestrację komitetów wyborczych. Do 10 stycznia br., a był to termin ostateczny, nie wpłynęło żadne zgłoszenie. W takiej sytuacji komisarz wydał postanowienie o odwołaniu zaplanowanych wyborów uzupełniających. Jednocześnie zdecydował, że kolejne ogłoszenie o wyborach ukaże się między szóstym a dziewiątym miesiącem, licząc od dnia 6 marca, bo ten dzień wyznaczył na głosowanie. Takiej sytuacji już dawno w regionie nie było, bo zazwyczaj, gdy dochodzi do uzupełniających wyborów, rejestruje się co najmniej jeden komitet wyborczy. Na mandat w radzie nie skusili się nawet ci, którzy startowali w 2018 roku, czyli: Monika Domańska, Wiesław Roczeń i Magdalena Chrust. Czy to oznacza, że wśród mieszkańców części Płonki i Płonki Polesie nie ma nawet jednej osoby, która mogłaby pełnić funkcję radnego, reprezentować obie wsie, zabiegać o fundusze na rozwój, rozwiązywać codzienne problemy?
Wójt Rudnika, Paweł Kucharczyk, który do rady gminy z komitetu Prawa i Sprawiedliwości (z niego kandydował na wójta) „wprowadził” czterech swoich przedstawicieli też nie był zainteresowany tym, by mieć jednego radnego więcej. Być może dlatego, że większość radnych mimo wszystko popiera działania Kucharczyka i on sam zdaje sobie sprawę z tego, że w radzie prawdziwych oponentów nie ma. Jest na pewno w dużo lepszej sytuacji, niż jego sąsiad Marek Kasprzak z Gorzkowa, który z kolei ma twardą opozycję, patrzącą mu na ręce, dlatego też musi liczyć się z jej zdaniem.
Sam Kucharczyk zapewnia, że mieszkańcy wiedzieli o możliwości rejestracji komitetów, bo stosowne informacje dotyczące wyborów, w tym również ich formy oraz terminów, zostały podane do informacji publicznej w „sposób przyjęty dla tego rodzaju komunikatów”. Były zamieszczone na stronie internetowej urzędu gminy oraz w biuletynie informacji publicznej urzędu, a ponadto zostały rozwieszone na tablicach ogłoszeniowych, jak również przekazane w trakcie transmitowanej sesji rady gminy.
Tak czy owak przez niemalże cały bieżący roku rada gminy Rudnik będzie pracowała w 14-osobowym składzie. Mieszkańcy Płonki i Płonki Polesie mają ponad pół roku czasu na to, by zastanowić się, kogo wyznaczą do reprezentowania wsi w gminie, bo z drugiej strony, zdecydowanie lepiej, jak sołectwa mają swoich przedstawicieli w radzie. Łatwiej jest rozwiązywać bieżące problemy. Przypominamy, że radny w Rudniku nie pracuje za darmo. Za każde posiedzenie, czy to komisji, czy sesji, dostaje dietę w kwocie 250 zł. (ps)

