Pijany pacjent Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, który demolował gabinety i wyzywał pracowników, poniósł wyjątkowo dotkliwą karę. Sąd skazał go na więzienie, a komornik ściąga dług za bajzel, którego narobił.
Nie wiadomo co strzeliło do głowy pacjentowi chełmskiego szpitala, który w ubiegłym roku awanturował się na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w chełmskim szpitalu. Chory, a przede wszystkim pijany mężczyzna, który trafił na oddział wyzywał pracowników i niszczył wyposażenie gabinetów na SOR. Zdemolował drogi sprzęt medyczny, zrywał rolety z okien. Uspokoił się dopiero po interwencji mundurowych.
Kiedy podliczono straty, okazało się, że szkody przekroczyły 30 tys. zł. Dyrekcja szpitala postanowiła, że nie odpuści, i podała delikwenta do sądu. Po kilku miesiącach zapadł wyjątkowo dotkliwy wyrok. Mężczyzna nie dość, że musi ponieść koszty zniszczeń, to ma osiem miesięcy na przemyślenie swojego zachowania, bo na tyle bezwzględnej odsiadki skazał go sąd. Tymczasem ściganiem długu zajął się już komornik.
To nie jedyny incydent, do którego doszło na przestrzeni lat w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Kilka lat temu niemal na każdym dyżurze dochodziło do utarczek między pacjentami a personelem. Ówczesna dyrekcja, żeby bronić interesów pracowników, zdecydowała się na montaż kamer, które miały studzić emocje nadpobudliwych pacjentów, a ewentualne nagrania mogłyby posłużyć jako dowód w sądzie. Na pewien czas pomogło. (reb)

